| Warrior Cats |
| « Citoyen » 1493559600000
| 0 | ||
Offoxal a dit : odpowiedzi na pytania hehe(spoilerz) Graystripe(Szara Pręga) żyje po dziś dzień XDDD Z perspektywy Ognistej Łapy nie będzie pisane cały czas po jego śmierci bedzie pisane z perspektywy chyba syna jego córki |
| « Sénateur » 1493560500000
| 0 | ||
Cooleron a dit : szkoda ze tylko on z tych wszystkich pierwszych kotow dotrwal tak daleko ;; dzieki tez za reszte odpowiedzi! |
| « Censeur » 1493574120000
| 0 | ||
| STOP SPOILEROM! I ten ja zaczynam robić 5 rozdział a cooleron robi 4. |
| « Sénateur » 1493574240000
| 0 | ||
| troche niefajnie byloby zepsuc komus ksiazke mowiac co sie wydarzy w przyszlosci |
| « Censeur » 1493574360000
| 0 | ||
Offoxal a dit : Może racja ale ja wstawiać nie bd dopóki cooleron nie wstawi 4 ^^ |
| « Censeur » 1493574360000
| 0 | ||
| najgorzej to i tak znac wszystkie spojlery od poczatku |
| « Sénateur » 1493574780000
| 0 | ||
Juliadrzy a dit : ale ja odnosilam sie do twojej wiadomosci stop spoilerom, nie do tlumaczenia xD chociaz zalezy czy masz na mysli spoiler jako opcja na forum, czy ogolnie przyszlosc ksiazki |
| « Citoyen » 1493580120000
| 0 | ||
Juliadrzy a dit : A wstawicie tutaj czy gdzieś indziej? UUUU na Artemidzie nie ma jeszcze nawet 3 ^^ Jeste z was dumna ^^ |
| 0 | ||
Annapll a dit : artemida nie żyje.... a przynajmniej tłumaczenie tak, nwm jak z rp no chyba że od ostatniej mojej wizyty coś ruszyli -.- |
| « Citoyen » 1493580540000
| 0 | ||
| To ja też nwm Ja sprawdzam tylko tłumaczenia ¯\_ツ_/¯ |
| « Citoyen » 1493743740000
| 3 | ||
| Sorki, że tak długo, ale powiem prawdę, złapało mnie lenistwo :') nie wiem czy są jakieś błędy, a niektóre rzeczy nie wiem jak się w polskich wersjach nazywają i przetłumaczyłem je po swojemu(chyba Silverpelt tylko nie przetłumaczyłem, bo to głupio brzmiało XDD) Rozdział 4 Najczerniejszej Godziny Wszystko było pokryte ciemnością i mrozem. Ogniste Serce nigdy nie czuł na sobie chłodu. Czuł się jakby każda odrobina ciepła i życia były wysysane z jego ciała. Jego nogi zaczęły drżeć gdy spotkały je bolesne skurcze. Wyobraził sobie, że jest jak lód i jeżeli by się poruszył, rozleciałby się na kawałki. Żaden sen nie przyszedł. Nie słyszał ani nie widział nigdzie Klanu Gwiazdy. Tylko ciemność i chłód. "Coś musi być nie tak." Ogniste Serce pomyślał, powoli panikując. Odważył się lekko otworzyć oczy. Nagle rozwarły się szerzej z szoku. Zamiast Kamienia Księżycowego w jaskini głęboko pod ziemią, ujrzał krótką trawę rozciągającą się poza horyzont. Zapachy nocy go opanowały, wraz z wonią zielonych roślin pokrytych rosą. Ciepły wiaterek lekko potargał jego futro. Wygramoląc się do pozycji siedzącej, Ogniste Serce zauważył, że jest w dziurze w Czterech Drzewach(Fourtrees), blisko szczytu Potężnego Głazu(The Great Rock). Ogromne dąby pełne zielonych liści stały nad nim, a Silverpelt gwieździło się na niebie. "Jak tutaj się znalazłem?" rozmyślał. "Czy to ten sen o którym powiedziała mi Rozżarzona Skóra?" Spojrzał w niebo. Nigdy nie widział go takiego czystego. Silverpelt wyglądało jakby było bliżej niż zawsze. Gdy Ogniste Serce się na nie patrzył, zauważył coś, co zmroziło jego krew w żyłach. "Gwiazdy się ruszają." Kręciły się w jego nie wierzących oczach i zaczęły lecieć w dół, do lasu, w stronę Czterech Drzew, w jego kierunku. Ogniste Serce czekał, a jego serce grzmiało w jego klatce piersiowej. Koty Klanu Gwiazdy zakradły się do niego z nieba. Ich oczy i łapy lekko się świeciły, a skóra była niczym biały ogień. Niosły zapach lodu, ognia i dzikich miejsc nocy. Ogniste Serce kucał przed nimi. Bał się dalej na ich patrzeć, ale nie odważył się odwrócić wzroku. Chciał zapamiętać ten moment na każdym włosku jego sierści, żeby był jego. Po czasie, który trwał jakby mnóstwo sezonów, albo jedno bicie serca, wszystkie koty Klanu Gwiazdy zeszły na ziemię. Ogniste Serce był otoczony ich połyskującymi się oczami i futrem. Zauważył po chwili, że te będące najbliżej niego wyglądały dziwnie znajomo. "Błękitna Gwiazda!" Szczęście przebiło jego serce. "I Żółty kieł!" Nagle poczuł dobrze znaną, słodką woń i obrócił swoją głowę aby zobaczyć szylkretowaną sierść i łagodny pysk, o którym ostatnio tak często śnił "Nakrapiany Liściu, oh Nakrapiany Liściu!" Jego ukochany medyk do niego wrócił. Ogniste Serce chciał wyskoczyć w powietrze i zawyć ze szczęścia, ale groza trzymała go cicho. -Witaj, Ogniste Serce-dźwięk brzmiał jak głosy wszystkich znanych mu kotów, ale wydawało się, że należał do jednego.-Czy jesteś gotowy przyjąć swoje dziewięć żyć? Ogniste Serce rozglądnął się, ale nie zauważył tego, kto do niego mówił. -Tak-powstrzymał swój głos od trzęsienia się-jestem gotowy. Złoty tabby wstał i zaczął kierować się w jego stronę. Jego głowa i ogon uniesione wysoko. Ogniste Serce rozpoznał Lwie Serce, który był zastępcą Niebieskiej Gwiazdy za czasów gdy on sam był uczniem. Niestety zginął niedługo później w bitwie z Klanem Cienia. Już wtedy był starym kotem, ale jak Ogniste Serce teraz na niego patrzył, widział go jako młodego i silnego. Jego futro błyszczyło się niczym ogień. -Lwie Serce!-zaparł dech ze zdziwienia-Czy to naprawdę ty? Nie odpowiedział. Gdy był wystarczająco blisko, stanął i dotknął nosem czoło Ognistego Serca. Miejsce to parzyło go i mroziło jednocześnie. Chciał się odsunąć, ale nie mógł się poruszyć. -Z tym życiem daję ci odwagę.-Lwie Serce mruknął.-Używaj jej rozsądnie do obrony swojego klanu. Nagle, niczym piorun, Ogniste Serce przeszyła ogromna ilość energii. Jego futro zjerzyło się, a zmysły zamglił ogłuszający ryk. Zrobiło mu się ciemno przed oczami, a jego umysł wypełnił chaotyczny wir walk, polowań, uczucia pazurów przejeżdżających po futrze i zębów czujących mięso zwierzyny. Ból odpłynął, zostawiając Ogniste Serce osłabionego i trzęsącego się. Ciemność zniknęła i znalazł się ponownie na łące. Jeżeli było to jego pierwsze zdobyte życie, to zostało mu jeszcze osiem. "Jak ja temu dam radę?" pomyślał przerażony. Lwie Serce już odchodził, idąc do swojego miejsca w Klanie Gwiazdy. Kolejny kot zaczął iść w jego stronę. Na początku Ogniste Serce go nie rozpoznał, ale wtedy ujrzał nakrapiany grzbiet i futrzasty czerwony ogon. Zrozumiał, że musiał to być Czerwony Ogon(kurde, sam bym się nie domyślił). Nigdy go nie poznał, bo został zamordowany przez Tygrysią Gwiazdę w pierwszy dzień gdy Ogniste Serce przyszedł do lasu jako pieszczoch. Udało mu się jednak odkryć prawdę o jego śmierci i użył jej do ukazania zdrady Tygrysiej Gwiazdy. Jak Lwie Serce, Czerwony Ogon przystawił swój nos do głowy Ognistego Serca. -Z tym życiem daję ci sprawiedliwość-miałknął-Używaj jej rozsądnie aby ocenić postępowania innych. Raz kolejny przez Ogniste Serce przeszedł bolesny skurcz. Musiał zacisnąć zęby, żeby powstzymać się od zawycia. Gdy ból minął, sapał jakby przebiegł całą drogę do obozu. Zauważył, że Czerwony Ogon go obserwuje. -Dziękuję-dawny zastępca mruknął uroczyście- Ukazałeś prawdę gdy nikt inny nie mógł. Ogniste Serce tylko skinął w zrozumieniu, a Czerwony Ogon zawrócił się, żeby usiąść obok Lwiego Serca. Trzeci kot ruszył w jego stronę. Ognistemu Sercu szczęka opadła, gdy rozpoznał szaro-burą kotkę o świecącym się futrze. To była pierwsza miłość Szarej Pręgi, Srebrny Potok(Silverstream), królowa z Klanu Rzeki, która zmarła podczas porodu. -Z tym życiem daję ci lojalność do tego, co jest prawidłowe-miałknęła. Ogniste Serce zastanowił się, czy odnosiła się do tego, że pomógł Szarej Prędze ujrzeć swoją miłość, ufając sile ich przyjaźni, nawet jeżeli było to przeciwko zasadom.-Używaj go rozsądnie, żeby prowadzić swoim klanem w ciężkich czasach. Ogniste Serce przygotował się na kolejny zastrzyk bólu, ale tym razem był on słabszy. Był świadomy ciepłego światła miłości i zrozumiał, że to to co Srebrny Potok wyróżniła w tym życiu-miłość do jej klanu, do Szarej Pręgi i do swoich kociąt. -Srebrny Potoku!-zaszeptał jak szara kocica już się odwracała-Nie idź jeszcze, czy masz jakąś wiadomość dla Szarej Pręgi? Ale Srebrny Potok już nic nie powiedziała, tylko rzuciła okiem przez swoje ramię, a jej oczy wypełnione były miłością i smutkiem, które wyraziły więcej niż słowa. Zamknął oczy, żeby przygotować się na dostanie kolejnego życia. Gdy je otwarzył, czwarty kot szedł już w jego stronę. Tym razem był to Bięgnący Wiatr, który zginął w walce z Tygrysią Gwiazdą przy Drodze Gromu. -Z tym życiem daję ci nieskończoną energię-mruknął jak dotkął czoła Ognistego Serca-Używaj jej rozsądnie, żeby spełniać swoje obowiązki jako lider. Jak życie tylko przez niego przepłynęło, Ogniste Serce czuł się jakby biegł przez las, jego łapy uderzające w ziemię, a jego futro przygłaskane przez wiatr. Znał podekscytowanie polowania i szczęście szybkości, i miał uczucie jakby mógł przegonić przeciwnika. Biegnący Wiatr wrócił na swoje miejsce, a następny kot już szedł. Gdy ujrzał on kotkę, jego serce przeskoczyło o jedno uderzenie. Była to Brązowy Pysk, która została brutalnie zamordowana przez Tygrysią Gwiazdę, który chciał żeby paczka psów poczuła krwii kotów. -Z tym życiem daję ci ochronę-powiedziała mu- używaj jej rozsądnie, żeby zadbać o swój klan jak matka o swoje kocięta. Ogniste Serce myślał, że to życie będzie delikatne tak jak Srebrnego Potoku, ale pomylił się gdy nagły impuls dzikości go przeszył. Czuł jakby Klan Tygrysa i Klan Lwa pulsowały przez niego, wyzywając go do skrzywdzenia słabszego, niczym cienie bez twarzy, które chowały się pod jego łapami. Zszokowany i trzęsący, Ogniste Serce poczuł pragnienie matki, która chce ochronić swoje kocięta, wtedy rozumiał jak Brązowy Pysk wszystkie je kochała, nawet Chmurzystego Ogona, który nie był jej. "Muszę mu powiedzieć" Ogniste Serce pomyślał jak furia zanikła. Chwilę potem przypomniał sobie, że nie mógł żadnemu kotu powiedzieć czegokolwiek o rytuale. Brązowy Pysk zawróciła, żeby usiąść obok innych kotów Klanu Gwiazdy, a następny już szedł w jego stronę. Wina przeszyła Ogniste Serce, to był Szybka Łapa. Gdy Błękitna Gwiazda odmówiła mu stania się wojownikiem, zdesperowany żeby pokazać co umie, Szybka Łapa wykradł się z obozu aby znaleźć to, co żerowało na kotach w lesie. Paczka psów zabiła go, a Ogniste Serce wiedział, że będzie się obwiniać za nie przekonanie Błękitnej Gwiazdy aby zmieniła zdanie. Ale Szybka Łapa nie pokazywał już żadnych oznak gniewu. Jego oczy świeciły się od mądrości przekraczającej poza jego wiek jak musnął swoim nosem głowę Ognistego Serca. -Z tym życiem daję ci mentorowanie. Używaj go rozsądnie aby trenować młode koty twojego klanu. Życie, które dał mu Szybka Łapa było uderzeniem boleści tak mocnym, że myślał że jego serce się zatrzyma. Zakończyło się wstrząsem czystego terroru i czerwonym błysknięciem krwii. Ogniste Serce wiedział już, co Szybka Łapa doświadczył w swoich ostatnich chwilach. Gdy tylko ból zanikł, Ogniste Serce nie miał pojęcia jak da radę przeżyć kolejnych oczekujących trzech żyć. Jego siły powoli się kończyły. Kolejna była Żółty Kieł. Stara medyczka była uparta i niezależna, a zarazem odważna. Zawsze zadziwiało i frustrowało go jej zachowanie. Pamiętał jak widział ją po raz ostatni, umierającą w swoim legowisku po pożarze. Nie była wtedy pewna czy Klan Gwiazdy ją przyjmie po zabiciu swojego własnego syna, Złamanego Ogona, żeby zakończyć jego rządzę krwi. Teraz blask humoru był z powrotem w jej oczach jak tylk dotknęła nosem Ogniste Serce. -Z tym życiem daję ci współczucie. Używaj go rozsądnie na starszyźnie swojego klanu, na chorych, i wszystkich słabszych od siebie. Tym razem Ogniste Serce zamknął oczy i chciwie wchłonął to życie aby mieć całą jej odwagę i lojalność do swojego klanu, w którym nie była od urodzenia. Poczuł jej humor, cięty język, serdeczność i sens honoru. Poczuł się wobec niej bliższy niż kiedykolwiek. -Oh, Żółty Kle, tęskniłem za tobą. Medyczka już od niego odchodziła. Kocica miała lekki chód, gwiazdy z jej futra minimalnie się błyskotały. Nakrapiany Liść(Spottedleaf), piękna szylkretowana kocica, pierwsza miłość Ognistego Serca. Przychodziła do jego snów, ale nigdy nie widział jej tak czysto jak za czasów gdy żyła. Wciągnął jej słodki zapach jak nad nim się pochyliła. To był jeden z wielu kotów, z którym chciał porozmawiać, bo czas, który spędzili razem, był za krótki. -Nakrapiany Liściu... -Z tym życiem daję ci miłość. Używaj jej rozsądnie wobec swoich kotów z klanu. Szczególnie Piaskowej Burzy. Nie było żadnego bólu w tym życiu, któro w niego wsiąkło. Trzymało ono ciepło słońca, któro żądliło go po łapach. To była czysta miłość, ta sama którą czuł gdy był jeszcze małym kocięciem i tulił się ze swoją matką. Spojrzał na Nakrapiany Liść z zadowolenie jakiego nigdy nie poznał. Wydało mu się, że zauważył błysk dumy jak tylko wracała na swoje miejsce, a sam poczuł rozczarowanie, że nie została z nim aby porozmawiać. Na końcu nadeszła kolej Błękitnej Gwiazdy. Nie była tą samą kocicą, którą stres wywołany przez obowiązki klanu wykończył. To była ta Błękitna Gwiazda, silna i mocna, szła w jego kierunku niczym lew. Ogniste Serce był jakby oślepiony przez otączające ją światło gwiazd ale zmusił się spotkać jej wzrok. -Witaj, Ogniste Serce, mój uczniu, wojowniku i zastępco-przywitała go-Zawsze wiedziałam, że kiedyś się staniesz wspaniałym liderem. Ogniste Serce lekko pochylił swoją głowę, a Błękitna Gwiazda dotknęła jej nosem i kontynuowała: -Z tym życiem daję ci szlachetność, pewność i wiarę. Używaj ich rozsądnie aby prowadzić swój klan wedle Klanu Gwiazdy i kodeksu wojownika. Ciepło życia Nakrapianego Liścia uśpił Ogniste Serce i był nieprzygotowany na agonię która nim wstrząsneła, jak przyjął życie Błękitnej Gwiazdy. Poczuł zawziętość jej ambicji, boleść, którą czuła gdy oddała swoje kocięta, okrucieństwo bitwy po bitwie w słudze Klanu Gwiazdy. Udało mu się też poczuć terror jak straciła ufać Klanu Gwiazdy. Napływ mocy był coraz mocniejszy i mocniejszy, aż Ogniste Serce myślał że jego ciało tego nie wytrzyma i zawyje z bólu lub nawet zginie, lecz wtedy wszystko skończyło się i ból zamienił się w szczęście. Długie westchnięcie przeszło przez wszystkie koty na łące. Wszyscy wojownicy Klanu Gwiazd wstali. Błękitna Gwiazda stała na środku i wskazała ogonem Ognistemu Sercu, żeby również wstał. Posłuchał się jej i podniósł się, a czuł jakby pełność życia miałaby z niego wypłynąć jakby tylko wstał. Jego ciało było wyczerpane i czuł się, jakby walczył podczas najtrudniejszej jego bitwy. -Obwołuję cię nowym imieniem, Ognista Gwiazda-ogłosiła-Twoje stare życie zostaje zapomniane. Otrzymałeś swoje dziewięć żyć lidera i Klan Gwiazdy gwarantuje ci opiekę nad Klanem Pioruna. Broń go, opiekuj się młodymi i starymi, czcij poległych i kodeks wojownika, przeżyj każde życie z dumą i godnością. -Ognista Gwiazda! Ognista Gwiazda!-tak jak koty klanów obwoływać nowe imię wojownika, koty Klanu Gwiazdy to samo robiły z jego imieniem-Ognista Gwiazda! Ognista Gwiazda! Nagle wołanie skończyło się z syknięciem. Ognista Gwiazda napiął się, wiedząc, że coś jest nie tak. Błękitna Gwiazda była skupiona na czymś za nim. Odwrócił się i zawył ze strachu. Masywna góra kości pojawiła się na drugim końcu polany. Świeciła się nienaturalnym światłem, więc Ognista Gwiazda widział każdą kość, i kotów i zdobyczy, wszystkich zmieszanych ze sobą. Gorący wiatr zawiał i poczuł smród padliny, nawet jeżeli kości były białe i czyste. Ognista Gwiazda patrzył wokół siebie, szukając pomocy lub odpowiedzi od innych kotów. Łąka była ciemna. Koty Klanu Gwiazdy zniknęły, zostawiając go sam na sam z górą kości. Jak poczuł że panika w nim wzrasta, wyczuł postać Błękitnej Gwiazdy obok siebie. Nie widział jej, ale ją czuł. -Coś okropnego nadchodzi, Ognista Gwiazdo. Cztery staną się dwoma. Lew i tygrys spotkają się w bitwie, a krew będzie rządzić lasem. Jej zapach i ciepło futra zniknęło jak skończyła mówić. -Czekaj!- Ognista Gwiazda zawył za nią-Nie zostawiaj mnie! Powiedz mi co to oznacza! Ale nie było żadnej odpowiedzi lub wytłumaczenia przepowiedni. Zamiast tego, czerwone światło znad góry kości zaświeciło mocniej. Ognista Gwiazda patrzył w przerażeniu. Spomiędzy kości zaczęła wypływać krew, która potem zamieniła się w rzekę, płynącą w jego kierunku. Uderzyła o niego i przykleiła się do jego łap. Chwilę później wokół niego była tylko ona, bulgocząca i śmierdząca śmiercią. -Nie!- Ognista Gwiazda zawył, lecz nie dostał odpowiedzi od lasu, tylko stały szept krwii, której poziom się podwyższał. |
| « Citoyen » 1493746740000
| 0 | ||
| Świetne! Każdemu się zdarza leniuchowac Ale mam jedno ALE Srebrny strumień nie potok ;) |
| « Citoyen » 1493757960000
| 0 | ||
Annapll a dit : Oh oke, zapamiętam, jutro poprawię |
| « Censeur » 1493825400000
| 1 | ||
| To ja jak wrócę do domu wezmę się za 5 rozdzuał (; |
| « Censeur » 1494247500000
| 2 | ||
| Okey kawałęk 5 rozdziału: Ognista Gwiazda wstrząsnął się z przerażenia. Leżał w grocie pod wysokimy skałami, naciskał nosem kamień księżycowy. Wał świetlny księżyca zniknął, a tylko słabe światło gwiazd oświetlało grotę. Ale nie było żadnej ulgi przy przebudzeniu, gdyż smrud krwi wciąż był wokół niego, a jego futro było ciepłe i lepkie. Serce jego gwałtownie stukało, Ognista Gwiazda zakołysał się na łapach. W jaskini mógł zobaczyć Rozżażoną Skórę. Również się podniosła i zasygnalizowała mu ogonem. Ognista Gwiazda chciał powiedzieć jej o tym co widział, ale przypomniał sobie o tym co mu mówiła, aby nie mówił przed wyjściem z Ust Matki. Po chwili poślizgnął się i popchnął medyczkę. Kiedy natknął się na świeże powietrze, śledząc swój zapach wzdłuż ciemnego przejścia. Pochód wydawał się dwa razy dłuższy niż przedtem. Ognista Gwiazda był przerażony myślą o pogrzebaniu żywcem. Powietrze było zbyt ciężkie, aby móc oddychać, a jego panika się rozrastała przez nieprzerwaną czerrń tunelu i zaczął sobie wyobrażać, że zostanie uwięziony za zawsze we krwi i ciemności. Ujżał blady zarys wejścia do tunelu i nocne powietrze, gdzie księżyc tonął za chmurami. Ognista Gwiazda położył pazury na ziemi, podczas gdy przez jego ciało przeszedł dreszcz przez jego ciało, od czubka nosa do końca ogona. Kilka chwil później Rozżażona Skóra wyłoniłą się za nim i nacisnęła na jego bok, by zdołał zacząć kontrolować swoje drżenie, a także aby jego oddech stał się stabilny. - Co się stało? - zapytała cicho - Nie wiesz? Rozżarzona Skóra potrząsnęła głową. - Wiem, że rytuał został przerwany - wspominał o tym zapach krwi. Ale nie wiem dlaczego. Spojżała mu głęboko w oczy. Jej własne płonęły z niepokojem. - Powiedz mi... czy ty otrzymałeś swoje dziewięć żyć i imię? Skinął głową, a medyczka lekko się zrelaksowała. - Reszta może poczekać, chodźmy Dernière modification le 1494265980000 |
| « Citoyen » 1494251640000
| 0 | ||
| Nieźle |
| « Consul » 1494251880000
| 0 | ||
| A kiedy 6 tom w polskiej wersji ma byc wydany? |
| 0 | ||
Ritagemma a dit : do zobaczenia za 3 miesiące! |
| « Censeur » 1494266040000
| 0 | ||
| Następny kawałek już jest, aktualnie dalej robię i będę edytować tamtego posta. |
| 0 | ||
| fajnie by było, jakby ktoś pozbierał w całość te tlumaczenia 6 tomu ;^; |