×

Langue

Fermer
Atelier 801
  • Forums
  • Dev Tracker
  • Connexion
    • English Français
      Português do Brasil Español
      Türkçe Polski
      Magyar Română
      العربية Skandinavisk
      Nederlands Deutsch
      Bahasa Indonesia Русский
      中文 Filipino
      Lietuvių kalba 日本語
      Suomi עברית
      Italiano Česky
      Hrvatski Slovensky
      Български Latviešu
      Estonian
  • Langue
  • Forums
  • /
  • Atelier 801
  • /
  • Hors-sujet
  • /
  • Warrior Cats
« ‹ 23 / 37 › »
Warrior Cats
Opaaal
« Sénateur »
1500126120000
    • Opaaal#0000
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#441
  0
ładne okładki mają

Dernière modification le 1500129480000
Azure_wolf
« Censeur »
1500242460000
    • Azure_wolf#2669
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#442
  0
bbardzo fajny filmik polacam:
*spoilery*
https://www.youtube.com/watch?v=pIzpolYCHII
Lunatyczka
« Censeur »
1500257640000
    • Lunatyczka#6959
    • Profil
    • Derniers messages
#443
  0
///nictuniebylo

Dernière modification le 1502543760000
Deliyerii
« Consul »
1500281520000
    • Deliyerii#7671
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#444
  0
ja nie rozumeim czemu to czarna godzina, skoro oryginalna angielska nazwa to the darkest hour
Azure_wolf
« Censeur »
1500282240000
    • Azure_wolf#2669
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#445
  0
Miaukaaa a dit :
ja nie rozumeim czemu to czarna godzina, skoro oryginalna angielska nazwa to the darkest hour

złych tłumaczy mają xD
zła ja oglądam MAP'y i wiem jak zginęło już dużo kotów
spoiler do nie wiem której części
Cinderpelt łęeeee czemu się musiałzabić głupi borsuk ;c
Leafy
« Consul »
1500287940000
    • Leafy#0407
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#446
  0
Lunatyczka24 a dit :
Jutro przychodzi moja "Najczarniejsza Godzina" nah "Czarna Godzina"
brzmi po prostu źle wg mnie
i "Niebezpieczna Ścieżka"
Tak się cieszę
5 tomu nigdzie u mnie nie było więc zamówiłam w wydawnictwie

przez ten avatar przez chwile pomyślałam że to ja pisałam i sie cieszylam ze zamowilam 6 tom
jeszcze go nie zamowilam lol
Lunatyczka
« Censeur »
1500300780000
    • Lunatyczka#6959
    • Profil
    • Derniers messages
#447
  0
///nictuniebylo

Dernière modification le 1502543700000
Azure_wolf
« Censeur »
1501163040000
    • Azure_wolf#2669
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#448
  0
juhu dopiero 4 sierpnia będą... a kość (bone) nazywa się gnat
Deliyerii
« Consul »
1501163400000
    • Deliyerii#7671
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#449
  0
w sumie 4 sierpnia niedługo
moglo byc dluzej
i kosc to moim zdaniem lepiej brzmi niz gnat, ale gnat lepiej sie odmienia
Azure_wolf
« Censeur »
1501169100000
    • Azure_wolf#2669
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#450
  0
Miaukaaa a dit :
w sumie 4 sierpnia niedługo
moglo byc dluzej
i kosc to moim zdaniem lepiej brzmi niz gnat, ale gnat lepiej sie odmienia

Zgadzam sie^^
I jakby kyos nue wiedzial, na facebooku nowej basni codziennie czeka 1 sttona prologu!
Alyquam
« Citoyen »
1501171920000
    • Alyquam#7830
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#451
  0
NIEEEEEE T-T
RIP
Ja 4 sierpnia wyjeżdżam na obóz na 15 dni
Będę musiała czekać ponad dwa tygodnie T-T
RIp
Azure_wolf
« Censeur »
1502543220000
    • Azure_wolf#2669
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#452
  0
Dzisiaj najprawdopodobniej będę miała czarną godzinę ;D I ten, jeśli ktoś jużprzeczytał, wrzucam progol już przetłumaczony przez ludzi z artemidy:
Prolog
W lesie nastała noc. Nie widać było księżyca, lecz gwiazdy Srebrnej Skórki oświetlały drzewa swym mroźnym blaskiem. Na dnie skalnego wgłębienia, światło gwiazd odbijało się w sadzawce. Powietrze było ciężkie od zapachów późnej Pory Zielonych Liści.
Między drzewami słychać było ciche westchnięcie wiatru, który poruszył spokojną powierzchnią sadzawki. Na szczycie wgłębienia, liście paproci rozdzieliły się, by ujawnić kotkę; jej niebiesko-szare futerko zalśniło, gdy schodziła delikatnie po skałach do brzegu wody.
Siedząc na płaskim kamieniu wystającym nad sadzawką, kotka uniosła swą głowę by rozejrzeć się wokół. Jak gdyby na sygnał, więcej kotów zaczęło pojawiać się we wgłębieniu, nadchodząc ze wszystkich stron. Usiadły tak blisko wody jak mogły, aż całe wgłębienie wypełniło się giętkimi kształtami, wpatrującymi się w sadzawkę.
Kotka, która zjawiła się jako pierwsza, podniosła się na swych łapach.
- Nadeszła nowa przepowiednia! - miauknęła. - Tragedia, która wszystko zmieni, została przepowiedziana w gwiazdach.
Po drugiej stronie sadzawki, inny kot pochylił swą płową głowę.
- Ja również to widziałem. Nadejdzie zwątpienie i ogromne wyzwanie. - przytaknął.
- Ciemność, powietrze, woda i niebo połączą się i zatrzęsą lasem w posadach. - kontynuowała pierwsza kotka. - Nic nie będzie takie jak teraz, ani takie, jak przedtem.
- Nadchodzi wielka burza. - odezwał się znowuż to inny głos, zaś koty zaczęły powtarzać słowo "burza", aż zdawać się mogło, że przez zebranych przeszedł piorun.
Gdy szepty ucichły, smukły kot o czarnym futrze odezwał się niedaleko brzegu wody.
- Czy nic nie może temu zapobiec? Nawet odwaga i siła najpotężniejszego wojownika?
- Zagłada nadejdzie. - odpowiedziała szara kotka. - Lecz jeśli klany stawią jej czoła jak wojownicy, być może uda im się przetrwać.
Unosząc swą głowę, jej lśniące spojrzenie powędrowało po wgłębieniu.
- Widzieliście już, co musi się zdarzyć. - powiedziała. - I wiecie, co należy zrobić. Cztery koty muszą zostać wybrane, zaś los klanów spocznie w ich łapach. Czy jesteście gotowi dokonać swego wyboru w obecności wszystkich Gwiezdnych?
Gdy skończyła mówić, powierzchnia sadzawki zadrżała, choć nie było wiatru, zaś po chwili uspokoiła się na nowo. Płowy kocur wstał, zaś światło gwiazd zmieniło kolor na jego szerokich barkach na srebrzysty.
- Ja zacznę. - powiedział. Spojrzał w bok, zaś jego spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem jasnego kocura z krzywą szczęką.
- Krzywa Gwiazdo, czy mam twe pozwolenie, by przemawiać w imieniu Klanu Rzeki?
Pręgowany kocur skinął głową, pozwalając pierwszemu kotu kontynuować.
- Zatem patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Kocur spojrzał w dół w głąb sadzawki, tak niewzruszonej jak skały wokół niej. Na powierzchni wody pojawiła się jasnoszara, rozmyta postać. Wszystkie koty pochyliły się do przodu, by lepiej ją zobaczyć.
- Ona? - wymruczała niebieskoszara kotka, wpatrując się w kształt. - Czy jesteś pewien, Dębowe Serce?
Kocur poruszył końcówką brązowego ogona.
- Myślałem, że ten wybór cię ucieszy, Błękitna Gwiazdo. - miauknął z rozbawieniem w głosie. - Nie uważasz, że dobrze ją wytrenowano?
- Nie dobrze, a świetnie. - futerko na karku Błękitnej Gwiazdy nastroszyło się, jakby słowa kocura były wyzwaniem; po chwili jednak się uspokoiła. – Czy reszta Gwiezdnego Klanu się na to zgadza?
Pomruk zgody rozległ się wśród obserwujących kotów, zaś jasnoszary kształt zniknął z powierzchni wody, która na powrót stała się przejrzysta.
Teraz to czarny kot podniósł się i podszedł do samej krawędzi wody.
- Oto mój wybór. – oznajmił. – Patrzcie, i poprzyjcie go.
Tym razem, w sadzawce ukazała się płowa, smukła postać o silnych, dobrze umięśnionych barkach. Błękitna Gwiazda wpatrywała się w ten obraz przez kilka chwil, po czym skinęła. – Jest silna i odważna. – zgodziła się.
- Ale Nocna Gwiazdo – czy jest lojalna? – spytał inny kot.
Czarny kot obrócił momentalnie głowę w kierunku głosu, wbijając pazury w podłoże. – Czyżbyś nazywał ją zdrajczynią?
- Jeśli tak, to mam ku temu powód. – zabrzmiała odpowiedź. – Nie urodziła się w Klanie Cienia, nieprawdaż?
- I to właśnie sprawia, że jest dobrym wyborem. – odpowiedziała spokojnie Błękitna Gwiazda. – Jeśli klany nie umieją współpracować teraz, to zostaną zniszczone. Być może kot z łapą w dwóch różnych klanach zrozumie, co należy zrobić. – zamilkła na moment, lecz nie usłyszała żadnych sprzeciwów. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Przez chwilę koty wahały się, lecz zaraz potem można było usłyszeć zgodne miauknięcia. Powierzchnia wody poruszyła się lekko, a gdy się uspokoiła, płowa postać zniknęła.
Kolejny czarny kot wstał i podszedł do krawędzi, utykając na jednej, wykręconej łapie.
- Teraz moja kolej, zdaje się. – wydyszał. – Patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Zebranym kotom z początku ciężko było dostrzec szaro-czarny kształt, który uformował się na tle odbicia nocnego nieba.
- Że co? – wykrzyknął płowy kocur. – Przecież to terminator!
- Zauważyłem, Dębowe Serce, dziękuję. – odparł sucho czarny kot.
- Martwa Stopo, nie możesz wysłać terminatora w tak niebezpieczną misję. – odezwał się kot gdzieś z tyłu tłumu.
- Może i jest terminatorem, lecz odwagą i umiejętnościami dościga wielu wojowników. Może pewnego dnia zostanie dobrym przywódcą Klanu Wichru. – zaprotestował Martwa Stopa.
- „Pewnego dnia” nie oznacza teraz. – powiedziała Błękitna Gwiazda. – Zaś cechy przywódcy nie są koniecznie tymi, których klany potrzebują by je ocalić. Czy zechcesz wybrać kogoś innego?
Martwa Stopa machnął gniewnie ogonem, strosząc futro na karku i wbijając wzrok w Błękitną Gwiazdę.
- To jest mój wybór. – nalegał. – Czy ty – lub ktokolwiek inny – masz czelność twierdzić, że się nie nadaje?
- Co na to powiecie? – spojrzała na zgromadzone koty. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę? Pamiętajcie, że każdy z klanów spotka zagłada, jeśli jeden z kotów okaże się zbyt słaby lub odniesie porażkę.
Koty zaczęły szeptać między sobą w małych grupkach, rzucając niepewne spojrzenia w stronę postaci w wodzie i kota siedzącego obok. Martwa Stopa odpowiedział na te spojrzenia z gniewem w oczach, zaś jego futro było tak nastroszone, że wyglądał na dwa razy większego niż przedtem. Było pewne, że nie bał się walczyć z kimkolwiek kto rzuciłby mu wyzwanie.
Gdy w końcu szepty ucichły, Błękitna Gwiazda spytała raz jeszcze. - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Tym razem, pomruki zgody były ciche i niechętne, zaś niektóre koty całkiem milczały. Martwa Stopa wydał z siebie wściekłe warknięcie, po czym pokuśtykał z powrotem na swoje miejsce.
Gdy woda w sadzawce znów stała się przejrzysta, Dębowe Serce odezwał się. – Nie wybrałaś jeszcze kota z Klanu Gromu, Błękitna Gwiazdo.
- Nie, lecz teraz jestem gotowa. – odparła. – Spójrzcie i poprzyjcie mój wybór. – spojrzała z dumą w głąb sadzawki, w której uformował się ciemny, pręgowany kształt. Dębowe Serce spojrzał na niego w szoku, po czym jego wargi uniosły się w bezgłośnym śmiechu. - On! Błękitna Gwiazdo, nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.
- Dlaczego? – jej głos zdradził rozdrażnienie. – Jest szlachetnym, młodym kotem, nadającym się do wyzwań jakie stawi przed nim ta przepowiednia.
Uszy Dębowego Serca poruszyły się. – A czy powiedziałem, że nie jest?
Błękitna Gwiazda wbiła w niego spojrzenie, nie patrząc na inne koty gdy po raz ostatni zapytała: - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Gdy zebrane koty wymiauczały głośno zgodę, machnęła pogardliwie ogonem w kierunku Dębowego Serca i odwróciła wzrok.
- Koty Gwiezdnego Klanu! – powiedziała, podnosząc głos. – Dokonaliście wyboru. Niedługo musi rozpocząć się podróż, by zapobiec nadchodzącej, straszliwej burzy która zawiśnie nad lasem. Idźcie do swoich klanów i upewnijcie się, że każdy kot jest gotowy.
Zamilkła na chwilę, zaś jej oczy zapłonęły srebrnym blaskiem.
- Możemy wybrać wojowników którzy uratują klany, lecz nie możemy nic więcej zrobić. Niechaj duchy wszystkich wojowników towarzyszą tym kotom, dokądkolwiek poprowadzi ich światło gwiazd.
Blossoms
« Sénateur »
1502544240000
    • Blossoms#1716
    • Profil
    • Derniers messages
#453
  0
Juliadrzy a dit :
Dzisiaj najprawdopodobniej będę miała czarną godzinę ;D I ten, jeśli ktoś jużprzeczytał, wrzucam progol już przetłumaczony przez ludzi z artemidy:
Prolog
W lesie nastała noc. Nie widać było księżyca, lecz gwiazdy Srebrnej Skórki oświetlały drzewa swym mroźnym blaskiem. Na dnie skalnego wgłębienia, światło gwiazd odbijało się w sadzawce. Powietrze było ciężkie od zapachów późnej Pory Zielonych Liści.
Między drzewami słychać było ciche westchnięcie wiatru, który poruszył spokojną powierzchnią sadzawki. Na szczycie wgłębienia, liście paproci rozdzieliły się, by ujawnić kotkę; jej niebiesko-szare futerko zalśniło, gdy schodziła delikatnie po skałach do brzegu wody.
Siedząc na płaskim kamieniu wystającym nad sadzawką, kotka uniosła swą głowę by rozejrzeć się wokół. Jak gdyby na sygnał, więcej kotów zaczęło pojawiać się we wgłębieniu, nadchodząc ze wszystkich stron. Usiadły tak blisko wody jak mogły, aż całe wgłębienie wypełniło się giętkimi kształtami, wpatrującymi się w sadzawkę.
Kotka, która zjawiła się jako pierwsza, podniosła się na swych łapach.
- Nadeszła nowa przepowiednia! - miauknęła. - Tragedia, która wszystko zmieni, została przepowiedziana w gwiazdach.
Po drugiej stronie sadzawki, inny kot pochylił swą płową głowę.
- Ja również to widziałem. Nadejdzie zwątpienie i ogromne wyzwanie. - przytaknął.
- Ciemność, powietrze, woda i niebo połączą się i zatrzęsą lasem w posadach. - kontynuowała pierwsza kotka. - Nic nie będzie takie jak teraz, ani takie, jak przedtem.
- Nadchodzi wielka burza. - odezwał się znowuż to inny głos, zaś koty zaczęły powtarzać słowo "burza", aż zdawać się mogło, że przez zebranych przeszedł piorun.
Gdy szepty ucichły, smukły kot o czarnym futrze odezwał się niedaleko brzegu wody.
- Czy nic nie może temu zapobiec? Nawet odwaga i siła najpotężniejszego wojownika?
- Zagłada nadejdzie. - odpowiedziała szara kotka. - Lecz jeśli klany stawią jej czoła jak wojownicy, być może uda im się przetrwać.
Unosząc swą głowę, jej lśniące spojrzenie powędrowało po wgłębieniu.
- Widzieliście już, co musi się zdarzyć. - powiedziała. - I wiecie, co należy zrobić. Cztery koty muszą zostać wybrane, zaś los klanów spocznie w ich łapach. Czy jesteście gotowi dokonać swego wyboru w obecności wszystkich Gwiezdnych?
Gdy skończyła mówić, powierzchnia sadzawki zadrżała, choć nie było wiatru, zaś po chwili uspokoiła się na nowo. Płowy kocur wstał, zaś światło gwiazd zmieniło kolor na jego szerokich barkach na srebrzysty.
- Ja zacznę. - powiedział. Spojrzał w bok, zaś jego spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem jasnego kocura z krzywą szczęką.
- Krzywa Gwiazdo, czy mam twe pozwolenie, by przemawiać w imieniu Klanu Rzeki?
Pręgowany kocur skinął głową, pozwalając pierwszemu kotu kontynuować.
- Zatem patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Kocur spojrzał w dół w głąb sadzawki, tak niewzruszonej jak skały wokół niej. Na powierzchni wody pojawiła się jasnoszara, rozmyta postać. Wszystkie koty pochyliły się do przodu, by lepiej ją zobaczyć.
- Ona? - wymruczała niebieskoszara kotka, wpatrując się w kształt. - Czy jesteś pewien, Dębowe Serce?
Kocur poruszył końcówką brązowego ogona.
- Myślałem, że ten wybór cię ucieszy, Błękitna Gwiazdo. - miauknął z rozbawieniem w głosie. - Nie uważasz, że dobrze ją wytrenowano?
- Nie dobrze, a świetnie. - futerko na karku Błękitnej Gwiazdy nastroszyło się, jakby słowa kocura były wyzwaniem; po chwili jednak się uspokoiła. – Czy reszta Gwiezdnego Klanu się na to zgadza?
Pomruk zgody rozległ się wśród obserwujących kotów, zaś jasnoszary kształt zniknął z powierzchni wody, która na powrót stała się przejrzysta.
Teraz to czarny kot podniósł się i podszedł do samej krawędzi wody.
- Oto mój wybór. – oznajmił. – Patrzcie, i poprzyjcie go.
Tym razem, w sadzawce ukazała się płowa, smukła postać o silnych, dobrze umięśnionych barkach. Błękitna Gwiazda wpatrywała się w ten obraz przez kilka chwil, po czym skinęła. – Jest silna i odważna. – zgodziła się.
- Ale Nocna Gwiazdo – czy jest lojalna? – spytał inny kot.
Czarny kot obrócił momentalnie głowę w kierunku głosu, wbijając pazury w podłoże. – Czyżbyś nazywał ją zdrajczynią?
- Jeśli tak, to mam ku temu powód. – zabrzmiała odpowiedź. – Nie urodziła się w Klanie Cienia, nieprawdaż?
- I to właśnie sprawia, że jest dobrym wyborem. – odpowiedziała spokojnie Błękitna Gwiazda. – Jeśli klany nie umieją współpracować teraz, to zostaną zniszczone. Być może kot z łapą w dwóch różnych klanach zrozumie, co należy zrobić. – zamilkła na moment, lecz nie usłyszała żadnych sprzeciwów. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Przez chwilę koty wahały się, lecz zaraz potem można było usłyszeć zgodne miauknięcia. Powierzchnia wody poruszyła się lekko, a gdy się uspokoiła, płowa postać zniknęła.
Kolejny czarny kot wstał i podszedł do krawędzi, utykając na jednej, wykręconej łapie.
- Teraz moja kolej, zdaje się. – wydyszał. – Patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Zebranym kotom z początku ciężko było dostrzec szaro-czarny kształt, który uformował się na tle odbicia nocnego nieba.
- Że co? – wykrzyknął płowy kocur. – Przecież to terminator!
- Zauważyłem, Dębowe Serce, dziękuję. – odparł sucho czarny kot.
- Martwa Stopo, nie możesz wysłać terminatora w tak niebezpieczną misję. – odezwał się kot gdzieś z tyłu tłumu.
- Może i jest terminatorem, lecz odwagą i umiejętnościami dościga wielu wojowników. Może pewnego dnia zostanie dobrym przywódcą Klanu Wichru. – zaprotestował Martwa Stopa.
- „Pewnego dnia” nie oznacza teraz. – powiedziała Błękitna Gwiazda. – Zaś cechy przywódcy nie są koniecznie tymi, których klany potrzebują by je ocalić. Czy zechcesz wybrać kogoś innego?
Martwa Stopa machnął gniewnie ogonem, strosząc futro na karku i wbijając wzrok w Błękitną Gwiazdę.
- To jest mój wybór. – nalegał. – Czy ty – lub ktokolwiek inny – masz czelność twierdzić, że się nie nadaje?
- Co na to powiecie? – spojrzała na zgromadzone koty. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę? Pamiętajcie, że każdy z klanów spotka zagłada, jeśli jeden z kotów okaże się zbyt słaby lub odniesie porażkę.
Koty zaczęły szeptać między sobą w małych grupkach, rzucając niepewne spojrzenia w stronę postaci w wodzie i kota siedzącego obok. Martwa Stopa odpowiedział na te spojrzenia z gniewem w oczach, zaś jego futro było tak nastroszone, że wyglądał na dwa razy większego niż przedtem. Było pewne, że nie bał się walczyć z kimkolwiek kto rzuciłby mu wyzwanie.
Gdy w końcu szepty ucichły, Błękitna Gwiazda spytała raz jeszcze. - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Tym razem, pomruki zgody były ciche i niechętne, zaś niektóre koty całkiem milczały. Martwa Stopa wydał z siebie wściekłe warknięcie, po czym pokuśtykał z powrotem na swoje miejsce.
Gdy woda w sadzawce znów stała się przejrzysta, Dębowe Serce odezwał się. – Nie wybrałaś jeszcze kota z Klanu Gromu, Błękitna Gwiazdo.
- Nie, lecz teraz jestem gotowa. – odparła. – Spójrzcie i poprzyjcie mój wybór. – spojrzała z dumą w głąb sadzawki, w której uformował się ciemny, pręgowany kształt. Dębowe Serce spojrzał na niego w szoku, po czym jego wargi uniosły się w bezgłośnym śmiechu. - On! Błękitna Gwiazdo, nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.
- Dlaczego? – jej głos zdradził rozdrażnienie. – Jest szlachetnym, młodym kotem, nadającym się do wyzwań jakie stawi przed nim ta przepowiednia.
Uszy Dębowego Serca poruszyły się. – A czy powiedziałem, że nie jest?
Błękitna Gwiazda wbiła w niego spojrzenie, nie patrząc na inne koty gdy po raz ostatni zapytała: - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Gdy zebrane koty wymiauczały głośno zgodę, machnęła pogardliwie ogonem w kierunku Dębowego Serca i odwróciła wzrok.
- Koty Gwiezdnego Klanu! – powiedziała, podnosząc głos. – Dokonaliście wyboru. Niedługo musi rozpocząć się podróż, by zapobiec nadchodzącej, straszliwej burzy która zawiśnie nad lasem. Idźcie do swoich klanów i upewnijcie się, że każdy kot jest gotowy.
Zamilkła na chwilę, zaś jej oczy zapłonęły srebrnym blaskiem.
- Możemy wybrać wojowników którzy uratują klany, lecz nie możemy nic więcej zrobić. Niechaj duchy wszystkich wojowników towarzyszą tym kotom, dokądkolwiek poprowadzi ich światło gwiazd.

hehe, ja juz przedwczoraj skonczylam czytac czarna godzine :^
z czego to prolog?
Azure_wolf
« Censeur »
1502544840000
    • Azure_wolf#2669
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#454
  0
Offoxal a dit :
Juliadrzy a dit :
Dzisiaj najprawdopodobniej będę miała czarną godzinę ;D I ten, jeśli ktoś jużprzeczytał, wrzucam progol już przetłumaczony przez ludzi z artemidy:
Prolog
W lesie nastała noc. Nie widać było księżyca, lecz gwiazdy Srebrnej Skórki oświetlały drzewa swym mroźnym blaskiem. Na dnie skalnego wgłębienia, światło gwiazd odbijało się w sadzawce. Powietrze było ciężkie od zapachów późnej Pory Zielonych Liści.
Między drzewami słychać było ciche westchnięcie wiatru, który poruszył spokojną powierzchnią sadzawki. Na szczycie wgłębienia, liście paproci rozdzieliły się, by ujawnić kotkę; jej niebiesko-szare futerko zalśniło, gdy schodziła delikatnie po skałach do brzegu wody.
Siedząc na płaskim kamieniu wystającym nad sadzawką, kotka uniosła swą głowę by rozejrzeć się wokół. Jak gdyby na sygnał, więcej kotów zaczęło pojawiać się we wgłębieniu, nadchodząc ze wszystkich stron. Usiadły tak blisko wody jak mogły, aż całe wgłębienie wypełniło się giętkimi kształtami, wpatrującymi się w sadzawkę.
Kotka, która zjawiła się jako pierwsza, podniosła się na swych łapach.
- Nadeszła nowa przepowiednia! - miauknęła. - Tragedia, która wszystko zmieni, została przepowiedziana w gwiazdach.
Po drugiej stronie sadzawki, inny kot pochylił swą płową głowę.
- Ja również to widziałem. Nadejdzie zwątpienie i ogromne wyzwanie. - przytaknął.
- Ciemność, powietrze, woda i niebo połączą się i zatrzęsą lasem w posadach. - kontynuowała pierwsza kotka. - Nic nie będzie takie jak teraz, ani takie, jak przedtem.
- Nadchodzi wielka burza. - odezwał się znowuż to inny głos, zaś koty zaczęły powtarzać słowo "burza", aż zdawać się mogło, że przez zebranych przeszedł piorun.
Gdy szepty ucichły, smukły kot o czarnym futrze odezwał się niedaleko brzegu wody.
- Czy nic nie może temu zapobiec? Nawet odwaga i siła najpotężniejszego wojownika?
- Zagłada nadejdzie. - odpowiedziała szara kotka. - Lecz jeśli klany stawią jej czoła jak wojownicy, być może uda im się przetrwać.
Unosząc swą głowę, jej lśniące spojrzenie powędrowało po wgłębieniu.
- Widzieliście już, co musi się zdarzyć. - powiedziała. - I wiecie, co należy zrobić. Cztery koty muszą zostać wybrane, zaś los klanów spocznie w ich łapach. Czy jesteście gotowi dokonać swego wyboru w obecności wszystkich Gwiezdnych?
Gdy skończyła mówić, powierzchnia sadzawki zadrżała, choć nie było wiatru, zaś po chwili uspokoiła się na nowo. Płowy kocur wstał, zaś światło gwiazd zmieniło kolor na jego szerokich barkach na srebrzysty.
- Ja zacznę. - powiedział. Spojrzał w bok, zaś jego spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem jasnego kocura z krzywą szczęką.
- Krzywa Gwiazdo, czy mam twe pozwolenie, by przemawiać w imieniu Klanu Rzeki?
Pręgowany kocur skinął głową, pozwalając pierwszemu kotu kontynuować.
- Zatem patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Kocur spojrzał w dół w głąb sadzawki, tak niewzruszonej jak skały wokół niej. Na powierzchni wody pojawiła się jasnoszara, rozmyta postać. Wszystkie koty pochyliły się do przodu, by lepiej ją zobaczyć.
- Ona? - wymruczała niebieskoszara kotka, wpatrując się w kształt. - Czy jesteś pewien, Dębowe Serce?
Kocur poruszył końcówką brązowego ogona.
- Myślałem, że ten wybór cię ucieszy, Błękitna Gwiazdo. - miauknął z rozbawieniem w głosie. - Nie uważasz, że dobrze ją wytrenowano?
- Nie dobrze, a świetnie. - futerko na karku Błękitnej Gwiazdy nastroszyło się, jakby słowa kocura były wyzwaniem; po chwili jednak się uspokoiła. – Czy reszta Gwiezdnego Klanu się na to zgadza?
Pomruk zgody rozległ się wśród obserwujących kotów, zaś jasnoszary kształt zniknął z powierzchni wody, która na powrót stała się przejrzysta.
Teraz to czarny kot podniósł się i podszedł do samej krawędzi wody.
- Oto mój wybór. – oznajmił. – Patrzcie, i poprzyjcie go.
Tym razem, w sadzawce ukazała się płowa, smukła postać o silnych, dobrze umięśnionych barkach. Błękitna Gwiazda wpatrywała się w ten obraz przez kilka chwil, po czym skinęła. – Jest silna i odważna. – zgodziła się.
- Ale Nocna Gwiazdo – czy jest lojalna? – spytał inny kot.
Czarny kot obrócił momentalnie głowę w kierunku głosu, wbijając pazury w podłoże. – Czyżbyś nazywał ją zdrajczynią?
- Jeśli tak, to mam ku temu powód. – zabrzmiała odpowiedź. – Nie urodziła się w Klanie Cienia, nieprawdaż?
- I to właśnie sprawia, że jest dobrym wyborem. – odpowiedziała spokojnie Błękitna Gwiazda. – Jeśli klany nie umieją współpracować teraz, to zostaną zniszczone. Być może kot z łapą w dwóch różnych klanach zrozumie, co należy zrobić. – zamilkła na moment, lecz nie usłyszała żadnych sprzeciwów. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Przez chwilę koty wahały się, lecz zaraz potem można było usłyszeć zgodne miauknięcia. Powierzchnia wody poruszyła się lekko, a gdy się uspokoiła, płowa postać zniknęła.
Kolejny czarny kot wstał i podszedł do krawędzi, utykając na jednej, wykręconej łapie.
- Teraz moja kolej, zdaje się. – wydyszał. – Patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Zebranym kotom z początku ciężko było dostrzec szaro-czarny kształt, który uformował się na tle odbicia nocnego nieba.
- Że co? – wykrzyknął płowy kocur. – Przecież to terminator!
- Zauważyłem, Dębowe Serce, dziękuję. – odparł sucho czarny kot.
- Martwa Stopo, nie możesz wysłać terminatora w tak niebezpieczną misję. – odezwał się kot gdzieś z tyłu tłumu.
- Może i jest terminatorem, lecz odwagą i umiejętnościami dościga wielu wojowników. Może pewnego dnia zostanie dobrym przywódcą Klanu Wichru. – zaprotestował Martwa Stopa.
- „Pewnego dnia” nie oznacza teraz. – powiedziała Błękitna Gwiazda. – Zaś cechy przywódcy nie są koniecznie tymi, których klany potrzebują by je ocalić. Czy zechcesz wybrać kogoś innego?
Martwa Stopa machnął gniewnie ogonem, strosząc futro na karku i wbijając wzrok w Błękitną Gwiazdę.
- To jest mój wybór. – nalegał. – Czy ty – lub ktokolwiek inny – masz czelność twierdzić, że się nie nadaje?
- Co na to powiecie? – spojrzała na zgromadzone koty. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę? Pamiętajcie, że każdy z klanów spotka zagłada, jeśli jeden z kotów okaże się zbyt słaby lub odniesie porażkę.
Koty zaczęły szeptać między sobą w małych grupkach, rzucając niepewne spojrzenia w stronę postaci w wodzie i kota siedzącego obok. Martwa Stopa odpowiedział na te spojrzenia z gniewem w oczach, zaś jego futro było tak nastroszone, że wyglądał na dwa razy większego niż przedtem. Było pewne, że nie bał się walczyć z kimkolwiek kto rzuciłby mu wyzwanie.
Gdy w końcu szepty ucichły, Błękitna Gwiazda spytała raz jeszcze. - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Tym razem, pomruki zgody były ciche i niechętne, zaś niektóre koty całkiem milczały. Martwa Stopa wydał z siebie wściekłe warknięcie, po czym pokuśtykał z powrotem na swoje miejsce.
Gdy woda w sadzawce znów stała się przejrzysta, Dębowe Serce odezwał się. – Nie wybrałaś jeszcze kota z Klanu Gromu, Błękitna Gwiazdo.
- Nie, lecz teraz jestem gotowa. – odparła. – Spójrzcie i poprzyjcie mój wybór. – spojrzała z dumą w głąb sadzawki, w której uformował się ciemny, pręgowany kształt. Dębowe Serce spojrzał na niego w szoku, po czym jego wargi uniosły się w bezgłośnym śmiechu. - On! Błękitna Gwiazdo, nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.
- Dlaczego? – jej głos zdradził rozdrażnienie. – Jest szlachetnym, młodym kotem, nadającym się do wyzwań jakie stawi przed nim ta przepowiednia.
Uszy Dębowego Serca poruszyły się. – A czy powiedziałem, że nie jest?
Błękitna Gwiazda wbiła w niego spojrzenie, nie patrząc na inne koty gdy po raz ostatni zapytała: - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Gdy zebrane koty wymiauczały głośno zgodę, machnęła pogardliwie ogonem w kierunku Dębowego Serca i odwróciła wzrok.
- Koty Gwiezdnego Klanu! – powiedziała, podnosząc głos. – Dokonaliście wyboru. Niedługo musi rozpocząć się podróż, by zapobiec nadchodzącej, straszliwej burzy która zawiśnie nad lasem. Idźcie do swoich klanów i upewnijcie się, że każdy kot jest gotowy.
Zamilkła na chwilę, zaś jej oczy zapłonęły srebrnym blaskiem.
- Możemy wybrać wojowników którzy uratują klany, lecz nie możemy nic więcej zrobić. Niechaj duchy wszystkich wojowników towarzyszą tym kotom, dokądkolwiek poprowadzi ich światło gwiazd.

hehe, ja juz przedwczoraj skonczylam czytac czarna godzine :^
z czego to prolog?

następna część, tom 1 seria 2
Kingapysia
« Consul »
1502544960000
    • Kingapysia#0000
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#455
  0
Offoxal a dit :
Juliadrzy a dit :
Dzisiaj najprawdopodobniej będę miała czarną godzinę ;D I ten, jeśli ktoś jużprzeczytał, wrzucam progol już przetłumaczony przez ludzi z artemidy:
Prolog
W lesie nastała noc. Nie widać było księżyca, lecz gwiazdy Srebrnej Skórki oświetlały drzewa swym mroźnym blaskiem. Na dnie skalnego wgłębienia, światło gwiazd odbijało się w sadzawce. Powietrze było ciężkie od zapachów późnej Pory Zielonych Liści.
Między drzewami słychać było ciche westchnięcie wiatru, który poruszył spokojną powierzchnią sadzawki. Na szczycie wgłębienia, liście paproci rozdzieliły się, by ujawnić kotkę; jej niebiesko-szare futerko zalśniło, gdy schodziła delikatnie po skałach do brzegu wody.
Siedząc na płaskim kamieniu wystającym nad sadzawką, kotka uniosła swą głowę by rozejrzeć się wokół. Jak gdyby na sygnał, więcej kotów zaczęło pojawiać się we wgłębieniu, nadchodząc ze wszystkich stron. Usiadły tak blisko wody jak mogły, aż całe wgłębienie wypełniło się giętkimi kształtami, wpatrującymi się w sadzawkę.
Kotka, która zjawiła się jako pierwsza, podniosła się na swych łapach.
- Nadeszła nowa przepowiednia! - miauknęła. - Tragedia, która wszystko zmieni, została przepowiedziana w gwiazdach.
Po drugiej stronie sadzawki, inny kot pochylił swą płową głowę.
- Ja również to widziałem. Nadejdzie zwątpienie i ogromne wyzwanie. - przytaknął.
- Ciemność, powietrze, woda i niebo połączą się i zatrzęsą lasem w posadach. - kontynuowała pierwsza kotka. - Nic nie będzie takie jak teraz, ani takie, jak przedtem.
- Nadchodzi wielka burza. - odezwał się znowuż to inny głos, zaś koty zaczęły powtarzać słowo "burza", aż zdawać się mogło, że przez zebranych przeszedł piorun.
Gdy szepty ucichły, smukły kot o czarnym futrze odezwał się niedaleko brzegu wody.
- Czy nic nie może temu zapobiec? Nawet odwaga i siła najpotężniejszego wojownika?
- Zagłada nadejdzie. - odpowiedziała szara kotka. - Lecz jeśli klany stawią jej czoła jak wojownicy, być może uda im się przetrwać.
Unosząc swą głowę, jej lśniące spojrzenie powędrowało po wgłębieniu.
- Widzieliście już, co musi się zdarzyć. - powiedziała. - I wiecie, co należy zrobić. Cztery koty muszą zostać wybrane, zaś los klanów spocznie w ich łapach. Czy jesteście gotowi dokonać swego wyboru w obecności wszystkich Gwiezdnych?
Gdy skończyła mówić, powierzchnia sadzawki zadrżała, choć nie było wiatru, zaś po chwili uspokoiła się na nowo. Płowy kocur wstał, zaś światło gwiazd zmieniło kolor na jego szerokich barkach na srebrzysty.
- Ja zacznę. - powiedział. Spojrzał w bok, zaś jego spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem jasnego kocura z krzywą szczęką.
- Krzywa Gwiazdo, czy mam twe pozwolenie, by przemawiać w imieniu Klanu Rzeki?
Pręgowany kocur skinął głową, pozwalając pierwszemu kotu kontynuować.
- Zatem patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Kocur spojrzał w dół w głąb sadzawki, tak niewzruszonej jak skały wokół niej. Na powierzchni wody pojawiła się jasnoszara, rozmyta postać. Wszystkie koty pochyliły się do przodu, by lepiej ją zobaczyć.
- Ona? - wymruczała niebieskoszara kotka, wpatrując się w kształt. - Czy jesteś pewien, Dębowe Serce?
Kocur poruszył końcówką brązowego ogona.
- Myślałem, że ten wybór cię ucieszy, Błękitna Gwiazdo. - miauknął z rozbawieniem w głosie. - Nie uważasz, że dobrze ją wytrenowano?
- Nie dobrze, a świetnie. - futerko na karku Błękitnej Gwiazdy nastroszyło się, jakby słowa kocura były wyzwaniem; po chwili jednak się uspokoiła. – Czy reszta Gwiezdnego Klanu się na to zgadza?
Pomruk zgody rozległ się wśród obserwujących kotów, zaś jasnoszary kształt zniknął z powierzchni wody, która na powrót stała się przejrzysta.
Teraz to czarny kot podniósł się i podszedł do samej krawędzi wody.
- Oto mój wybór. – oznajmił. – Patrzcie, i poprzyjcie go.
Tym razem, w sadzawce ukazała się płowa, smukła postać o silnych, dobrze umięśnionych barkach. Błękitna Gwiazda wpatrywała się w ten obraz przez kilka chwil, po czym skinęła. – Jest silna i odważna. – zgodziła się.
- Ale Nocna Gwiazdo – czy jest lojalna? – spytał inny kot.
Czarny kot obrócił momentalnie głowę w kierunku głosu, wbijając pazury w podłoże. – Czyżbyś nazywał ją zdrajczynią?
- Jeśli tak, to mam ku temu powód. – zabrzmiała odpowiedź. – Nie urodziła się w Klanie Cienia, nieprawdaż?
- I to właśnie sprawia, że jest dobrym wyborem. – odpowiedziała spokojnie Błękitna Gwiazda. – Jeśli klany nie umieją współpracować teraz, to zostaną zniszczone. Być może kot z łapą w dwóch różnych klanach zrozumie, co należy zrobić. – zamilkła na moment, lecz nie usłyszała żadnych sprzeciwów. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Przez chwilę koty wahały się, lecz zaraz potem można było usłyszeć zgodne miauknięcia. Powierzchnia wody poruszyła się lekko, a gdy się uspokoiła, płowa postać zniknęła.
Kolejny czarny kot wstał i podszedł do krawędzi, utykając na jednej, wykręconej łapie.
- Teraz moja kolej, zdaje się. – wydyszał. – Patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Zebranym kotom z początku ciężko było dostrzec szaro-czarny kształt, który uformował się na tle odbicia nocnego nieba.
- Że co? – wykrzyknął płowy kocur. – Przecież to terminator!
- Zauważyłem, Dębowe Serce, dziękuję. – odparł sucho czarny kot.
- Martwa Stopo, nie możesz wysłać terminatora w tak niebezpieczną misję. – odezwał się kot gdzieś z tyłu tłumu.
- Może i jest terminatorem, lecz odwagą i umiejętnościami dościga wielu wojowników. Może pewnego dnia zostanie dobrym przywódcą Klanu Wichru. – zaprotestował Martwa Stopa.
- „Pewnego dnia” nie oznacza teraz. – powiedziała Błękitna Gwiazda. – Zaś cechy przywódcy nie są koniecznie tymi, których klany potrzebują by je ocalić. Czy zechcesz wybrać kogoś innego?
Martwa Stopa machnął gniewnie ogonem, strosząc futro na karku i wbijając wzrok w Błękitną Gwiazdę.
- To jest mój wybór. – nalegał. – Czy ty – lub ktokolwiek inny – masz czelność twierdzić, że się nie nadaje?
- Co na to powiecie? – spojrzała na zgromadzone koty. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę? Pamiętajcie, że każdy z klanów spotka zagłada, jeśli jeden z kotów okaże się zbyt słaby lub odniesie porażkę.
Koty zaczęły szeptać między sobą w małych grupkach, rzucając niepewne spojrzenia w stronę postaci w wodzie i kota siedzącego obok. Martwa Stopa odpowiedział na te spojrzenia z gniewem w oczach, zaś jego futro było tak nastroszone, że wyglądał na dwa razy większego niż przedtem. Było pewne, że nie bał się walczyć z kimkolwiek kto rzuciłby mu wyzwanie.
Gdy w końcu szepty ucichły, Błękitna Gwiazda spytała raz jeszcze. - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Tym razem, pomruki zgody były ciche i niechętne, zaś niektóre koty całkiem milczały. Martwa Stopa wydał z siebie wściekłe warknięcie, po czym pokuśtykał z powrotem na swoje miejsce.
Gdy woda w sadzawce znów stała się przejrzysta, Dębowe Serce odezwał się. – Nie wybrałaś jeszcze kota z Klanu Gromu, Błękitna Gwiazdo.
- Nie, lecz teraz jestem gotowa. – odparła. – Spójrzcie i poprzyjcie mój wybór. – spojrzała z dumą w głąb sadzawki, w której uformował się ciemny, pręgowany kształt. Dębowe Serce spojrzał na niego w szoku, po czym jego wargi uniosły się w bezgłośnym śmiechu. - On! Błękitna Gwiazdo, nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.
- Dlaczego? – jej głos zdradził rozdrażnienie. – Jest szlachetnym, młodym kotem, nadającym się do wyzwań jakie stawi przed nim ta przepowiednia.
Uszy Dębowego Serca poruszyły się. – A czy powiedziałem, że nie jest?
Błękitna Gwiazda wbiła w niego spojrzenie, nie patrząc na inne koty gdy po raz ostatni zapytała: - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Gdy zebrane koty wymiauczały głośno zgodę, machnęła pogardliwie ogonem w kierunku Dębowego Serca i odwróciła wzrok.
- Koty Gwiezdnego Klanu! – powiedziała, podnosząc głos. – Dokonaliście wyboru. Niedługo musi rozpocząć się podróż, by zapobiec nadchodzącej, straszliwej burzy która zawiśnie nad lasem. Idźcie do swoich klanów i upewnijcie się, że każdy kot jest gotowy.
Zamilkła na chwilę, zaś jej oczy zapłonęły srebrnym blaskiem.
- Możemy wybrać wojowników którzy uratują klany, lecz nie możemy nic więcej zrobić. Niechaj duchy wszystkich wojowników towarzyszą tym kotom, dokądkolwiek poprowadzi ich światło gwiazd.

hehe, ja juz przedwczoraj skonczylam czytac czarna godzine :^
z czego to prolog?

Mi powinna w ciągu kilku dni przyjść. I jak wrażenia? tylko bez spoilerów pls
Leafy
« Consul »
1502545080000
    • Leafy#0407
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#456
  0
chciałam wreszcie zamówić czarną godzine, gdyby nie to że strona mi się znowu nie wczytuje :v
i znajac mój laptop to dopiero za kilka dni się naprawi, neh
Deliyerii
« Consul »
1502563020000
    • Deliyerii#7671
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#457
  0
mi juz przyszla tylko musze odebrac
w sumie nie chce mi sie czytac przez sso
Blossoms
« Sénateur »
1502563380000
    • Blossoms#1716
    • Profil
    • Derniers messages
#458
  0
Kingapysia a dit :
Offoxal a dit :
Juliadrzy a dit :
Dzisiaj najprawdopodobniej będę miała czarną godzinę ;D I ten, jeśli ktoś jużprzeczytał, wrzucam progol już przetłumaczony przez ludzi z artemidy:
Prolog
W lesie nastała noc. Nie widać było księżyca, lecz gwiazdy Srebrnej Skórki oświetlały drzewa swym mroźnym blaskiem. Na dnie skalnego wgłębienia, światło gwiazd odbijało się w sadzawce. Powietrze było ciężkie od zapachów późnej Pory Zielonych Liści.
Między drzewami słychać było ciche westchnięcie wiatru, który poruszył spokojną powierzchnią sadzawki. Na szczycie wgłębienia, liście paproci rozdzieliły się, by ujawnić kotkę; jej niebiesko-szare futerko zalśniło, gdy schodziła delikatnie po skałach do brzegu wody.
Siedząc na płaskim kamieniu wystającym nad sadzawką, kotka uniosła swą głowę by rozejrzeć się wokół. Jak gdyby na sygnał, więcej kotów zaczęło pojawiać się we wgłębieniu, nadchodząc ze wszystkich stron. Usiadły tak blisko wody jak mogły, aż całe wgłębienie wypełniło się giętkimi kształtami, wpatrującymi się w sadzawkę.
Kotka, która zjawiła się jako pierwsza, podniosła się na swych łapach.
- Nadeszła nowa przepowiednia! - miauknęła. - Tragedia, która wszystko zmieni, została przepowiedziana w gwiazdach.
Po drugiej stronie sadzawki, inny kot pochylił swą płową głowę.
- Ja również to widziałem. Nadejdzie zwątpienie i ogromne wyzwanie. - przytaknął.
- Ciemność, powietrze, woda i niebo połączą się i zatrzęsą lasem w posadach. - kontynuowała pierwsza kotka. - Nic nie będzie takie jak teraz, ani takie, jak przedtem.
- Nadchodzi wielka burza. - odezwał się znowuż to inny głos, zaś koty zaczęły powtarzać słowo "burza", aż zdawać się mogło, że przez zebranych przeszedł piorun.
Gdy szepty ucichły, smukły kot o czarnym futrze odezwał się niedaleko brzegu wody.
- Czy nic nie może temu zapobiec? Nawet odwaga i siła najpotężniejszego wojownika?
- Zagłada nadejdzie. - odpowiedziała szara kotka. - Lecz jeśli klany stawią jej czoła jak wojownicy, być może uda im się przetrwać.
Unosząc swą głowę, jej lśniące spojrzenie powędrowało po wgłębieniu.
- Widzieliście już, co musi się zdarzyć. - powiedziała. - I wiecie, co należy zrobić. Cztery koty muszą zostać wybrane, zaś los klanów spocznie w ich łapach. Czy jesteście gotowi dokonać swego wyboru w obecności wszystkich Gwiezdnych?
Gdy skończyła mówić, powierzchnia sadzawki zadrżała, choć nie było wiatru, zaś po chwili uspokoiła się na nowo. Płowy kocur wstał, zaś światło gwiazd zmieniło kolor na jego szerokich barkach na srebrzysty.
- Ja zacznę. - powiedział. Spojrzał w bok, zaś jego spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem jasnego kocura z krzywą szczęką.
- Krzywa Gwiazdo, czy mam twe pozwolenie, by przemawiać w imieniu Klanu Rzeki?
Pręgowany kocur skinął głową, pozwalając pierwszemu kotu kontynuować.
- Zatem patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Kocur spojrzał w dół w głąb sadzawki, tak niewzruszonej jak skały wokół niej. Na powierzchni wody pojawiła się jasnoszara, rozmyta postać. Wszystkie koty pochyliły się do przodu, by lepiej ją zobaczyć.
- Ona? - wymruczała niebieskoszara kotka, wpatrując się w kształt. - Czy jesteś pewien, Dębowe Serce?
Kocur poruszył końcówką brązowego ogona.
- Myślałem, że ten wybór cię ucieszy, Błękitna Gwiazdo. - miauknął z rozbawieniem w głosie. - Nie uważasz, że dobrze ją wytrenowano?
- Nie dobrze, a świetnie. - futerko na karku Błękitnej Gwiazdy nastroszyło się, jakby słowa kocura były wyzwaniem; po chwili jednak się uspokoiła. – Czy reszta Gwiezdnego Klanu się na to zgadza?
Pomruk zgody rozległ się wśród obserwujących kotów, zaś jasnoszary kształt zniknął z powierzchni wody, która na powrót stała się przejrzysta.
Teraz to czarny kot podniósł się i podszedł do samej krawędzi wody.
- Oto mój wybór. – oznajmił. – Patrzcie, i poprzyjcie go.
Tym razem, w sadzawce ukazała się płowa, smukła postać o silnych, dobrze umięśnionych barkach. Błękitna Gwiazda wpatrywała się w ten obraz przez kilka chwil, po czym skinęła. – Jest silna i odważna. – zgodziła się.
- Ale Nocna Gwiazdo – czy jest lojalna? – spytał inny kot.
Czarny kot obrócił momentalnie głowę w kierunku głosu, wbijając pazury w podłoże. – Czyżbyś nazywał ją zdrajczynią?
- Jeśli tak, to mam ku temu powód. – zabrzmiała odpowiedź. – Nie urodziła się w Klanie Cienia, nieprawdaż?
- I to właśnie sprawia, że jest dobrym wyborem. – odpowiedziała spokojnie Błękitna Gwiazda. – Jeśli klany nie umieją współpracować teraz, to zostaną zniszczone. Być może kot z łapą w dwóch różnych klanach zrozumie, co należy zrobić. – zamilkła na moment, lecz nie usłyszała żadnych sprzeciwów. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Przez chwilę koty wahały się, lecz zaraz potem można było usłyszeć zgodne miauknięcia. Powierzchnia wody poruszyła się lekko, a gdy się uspokoiła, płowa postać zniknęła.
Kolejny czarny kot wstał i podszedł do krawędzi, utykając na jednej, wykręconej łapie.
- Teraz moja kolej, zdaje się. – wydyszał. – Patrzcie, i poprzyjcie mój wybór.
Zebranym kotom z początku ciężko było dostrzec szaro-czarny kształt, który uformował się na tle odbicia nocnego nieba.
- Że co? – wykrzyknął płowy kocur. – Przecież to terminator!
- Zauważyłem, Dębowe Serce, dziękuję. – odparł sucho czarny kot.
- Martwa Stopo, nie możesz wysłać terminatora w tak niebezpieczną misję. – odezwał się kot gdzieś z tyłu tłumu.
- Może i jest terminatorem, lecz odwagą i umiejętnościami dościga wielu wojowników. Może pewnego dnia zostanie dobrym przywódcą Klanu Wichru. – zaprotestował Martwa Stopa.
- „Pewnego dnia” nie oznacza teraz. – powiedziała Błękitna Gwiazda. – Zaś cechy przywódcy nie są koniecznie tymi, których klany potrzebują by je ocalić. Czy zechcesz wybrać kogoś innego?
Martwa Stopa machnął gniewnie ogonem, strosząc futro na karku i wbijając wzrok w Błękitną Gwiazdę.
- To jest mój wybór. – nalegał. – Czy ty – lub ktokolwiek inny – masz czelność twierdzić, że się nie nadaje?
- Co na to powiecie? – spojrzała na zgromadzone koty. – Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę? Pamiętajcie, że każdy z klanów spotka zagłada, jeśli jeden z kotów okaże się zbyt słaby lub odniesie porażkę.
Koty zaczęły szeptać między sobą w małych grupkach, rzucając niepewne spojrzenia w stronę postaci w wodzie i kota siedzącego obok. Martwa Stopa odpowiedział na te spojrzenia z gniewem w oczach, zaś jego futro było tak nastroszone, że wyglądał na dwa razy większego niż przedtem. Było pewne, że nie bał się walczyć z kimkolwiek kto rzuciłby mu wyzwanie.
Gdy w końcu szepty ucichły, Błękitna Gwiazda spytała raz jeszcze. - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Tym razem, pomruki zgody były ciche i niechętne, zaś niektóre koty całkiem milczały. Martwa Stopa wydał z siebie wściekłe warknięcie, po czym pokuśtykał z powrotem na swoje miejsce.
Gdy woda w sadzawce znów stała się przejrzysta, Dębowe Serce odezwał się. – Nie wybrałaś jeszcze kota z Klanu Gromu, Błękitna Gwiazdo.
- Nie, lecz teraz jestem gotowa. – odparła. – Spójrzcie i poprzyjcie mój wybór. – spojrzała z dumą w głąb sadzawki, w której uformował się ciemny, pręgowany kształt. Dębowe Serce spojrzał na niego w szoku, po czym jego wargi uniosły się w bezgłośnym śmiechu. - On! Błękitna Gwiazdo, nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.
- Dlaczego? – jej głos zdradził rozdrażnienie. – Jest szlachetnym, młodym kotem, nadającym się do wyzwań jakie stawi przed nim ta przepowiednia.
Uszy Dębowego Serca poruszyły się. – A czy powiedziałem, że nie jest?
Błękitna Gwiazda wbiła w niego spojrzenie, nie patrząc na inne koty gdy po raz ostatni zapytała: - Czy Gwiezdny Klan wyraża zgodę?
Gdy zebrane koty wymiauczały głośno zgodę, machnęła pogardliwie ogonem w kierunku Dębowego Serca i odwróciła wzrok.
- Koty Gwiezdnego Klanu! – powiedziała, podnosząc głos. – Dokonaliście wyboru. Niedługo musi rozpocząć się podróż, by zapobiec nadchodzącej, straszliwej burzy która zawiśnie nad lasem. Idźcie do swoich klanów i upewnijcie się, że każdy kot jest gotowy.
Zamilkła na chwilę, zaś jej oczy zapłonęły srebrnym blaskiem.
- Możemy wybrać wojowników którzy uratują klany, lecz nie możemy nic więcej zrobić. Niechaj duchy wszystkich wojowników towarzyszą tym kotom, dokądkolwiek poprowadzi ich światło gwiazd.

hehe, ja juz przedwczoraj skonczylam czytac czarna godzine :^
z czego to prolog?

Mi powinna w ciągu kilku dni przyjść. I jak wrażenia? tylko bez spoilerów pls

w sumie to ksiazka swietna tak jak wszystkie poprzednie czesci, chociaz nie jestem do konca zadowolona z tego jak potoczyly sie niektore sytuacje :0
Rozafrozaxdd
« Censeur »
1502563680000
    • Rozafrozaxdd#0000
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#459
  0
/Jednak nie :'(

Dernière modification le 1502986980000
Thealmice
« Censeur »
1502566980000
    • Thealmice#0000
    • Profil
    • Derniers messages
    • Tribu
#460
  0
wczoraj przyszło mi całe 6 książek i jestem ultra zadowolona ♡ co prawda czytałam wcześniej kilka części fanowskiego tłumaczenia ale było to dawno a za drugim razem czyta się rownie wspaniale, nie mogę się doczekać kiedy dorwę się do czarnej godziny aa
  • Forums
  • /
  • Atelier 801
  • /
  • Hors-sujet
  • /
  • Warrior Cats
« ‹ 23 / 37 › »
© Atelier801 2018

Equipe Conditions Générales d'Utilisation Politique de Confidentialité Contact

Version 1.27