| [RPG] Teen Wolf/Beacon Hills |
| « Citoyen » 1451303640000
| 0 | ||
| Zbliżyłam się do drzwi. Były zamknięte, ale gdybym stanęła na dwóch łapach zapewne dosięgnęłabym klamki. Może. Trudno to było ocenić. Przymierzałam się do skoku, gdy nagle poczułam zawirowanie w nosie. Rozległo się kichnięcie o mocy tajlandzkiego tsunami. No może nie aż takiej mocy, ale i tak głośne. Poczułam się większa. Futro zniknęło, miałam na sobie podarte, brudne ubrania. Mój lewy but był w opłakanym stanie. Natomiast prawy był zupełnie nienaruszony, a odchodów tylko przybyło. - Ksenofobia! - (kolejne przekleństwo japońskie) warknęłam do buta. Zaczęłam się zastanawiać ile potrwa zmywanie tej brązowej farsy |
| « Citoyen » 1451304000000
| 0 | ||
| Uradowana popatrzyłam na przemianę kojota w zwiewną dziewuszkę. Co prawda była brudna i nieumyta, ale nie lepsza niż ja. W takim stanie przynajmniej mogłam z niej wyciągnąć wszystkie informacje. - Jak masz na imię? Też jesteś wilkołakiem? Lubisz rodzynki? A mąkę orkiszową? - zapytałam. |
| « Citoyen » 1451304960000
| 0 | ||
| Patrzyłam na dziewczynę przerażona, szukając na ślepo klamki. Co za człowiek pyta o mąkę orkiszową w takiej sytuacji?! To przecież jasne, że mąka ziemniaczana byłaby bardziej adekwatna do tego przypadku. Tak przynajmniej mówi moja encyklopedia mąk. Nie wiedziałam co odpowiedzieć tej wariatce. Była nieprzewidywalna i nie dało się odgadnąć w jaki sposób z nią konwersować. -Nie! Nie nie nie! -krzyknęłam, robiąc się cała czerwona. Jak zwykle nie potrafiłam dobrać odpowiednich słów. Brawo Shynka, ty to masz łeb. W ekspresowym tempie podniosłam się z podłogi i wybiegłam z tego domu jak oparzona. Był już ranek. Wymyśliłam dla rodziny bajeczkę, że napadł mnie niereformowalny gang rowerowy, żądając okupu w postaci królika. Oczywiście nie chciałam oddać Pana puszyste łapki. Gang miał przewagę liczebną, więc pozostała mi jedynie ucieczka. Podczas szalonej bieganiny podarłam sobie ubranie. Jednak gang przemieszczał się na niezawodnych rowerach z Biedronki, doganiając mnie szybko. Zabrali królika, a ja długo szukałam drogi do domu. Sama się zdziwiłam, gdy ciocia w to uwierzyła. Nawet posmarowała mi tosta dżemem truskawkowym, moim ulubionym |
| « Censeur » 1451307840000
| 0 | ||
| Hope - Ktoś ją do cholery porwał i musimy ją ku^^a znaleść! |
| « Citoyen » 1451309040000
| 0 | ||
| Okej, tylko, czy macie plan, bo ja ostatnio widziałam ją w lesie, może ona być wszędzie...-spojrzałam na kolejną dziewczynę, która powiedziała o uprowadzeniu. Może te krzyki to była przynęta, a ona ją połknęła. |
| « Censeur » 1451309760000
| 0 | ||
| Shi: Obudziła się. Tylko że bardziej na zasadzie: " Ja śpię, wcale się nie obudziłam!!!" Była wręcz idealną oszustką. Mogła udawać że śpi, a nie spała. A wyglądało to bardzo realistycznie. Dobra, zachowaj spokój i jakoś stąd uciekniesz.. Aaa błagam o burzę! |
| 0 | ||
| Ness Już sama nie wiedziałam, dokąd szłam. W końcu wstąpiłam do kafejki, aby coś przekąsić. - Boże - mówiłam do siebie popijając kawę - trzeba wziąć się w garść. Muszę poznać jakichś ludzi, bo czuję, że jako samotniczka zwariuję w tym miejscu - po czym wyszłam z lokalu, zapominając o zapłacie. Szłam ulicą zakrywając twarz rękoma. Dernière modification le 1451310240000 |
| « Citoyen » 1451310960000
| 0 | ||
| Wiedział, że w razie próby ucieczki dziewczyny nie będzie reagować. Nawet nie musiał, to miejsce było tak zaprojektowane, że drzwi otwierają się tylko na jego prośbę. Innego wyjścia nie było. A nawet jeśli by znalazła na to sposób, czemu miałby jej nie pozwolić uciec? Byłaby przestrogą dla stawiających mu opór. Zresztą, i tak miał już to, co chciał. Jej krew. |
| « Censeur » 1451311260000
| 0 | ||
| Shi: Jeśli otworzę oczy to będzie po mnie, haha. Ale tylko tak mogę zobaczyć gdzie jestem. Cholera. Niech to szlag. Ja nie mogę. Dobra spokój. Otworzyła lekko oko, jednak w tym samym momencie je zamknęła. Czyli nie tylko ja jestem mistrzynią oszustwa.. |
| « Citoyen » 1451312880000
| 0 | ||
| Lucas - To na co czekamy? - Warknalem. Netra Znów wróciłam do kryjówki. Usiadłam w jakimś pokoju i rozmyślalam. |
| « Citoyen » 1451313000000
| 0 | ||
| Dostrzegł ruch gałek ocznych dziewczyny i drgnięcie powiek. Myślała, że może go przechytrzyć? Jego, Valentine'a? Uniósł kącik ust. - Dość tego, dziewczyno. Wiem, że nie śpisz. Porozmawiajmy. Tutaj, w mojej twierdzy, nie mam wiele okazji, żeby się rozerwać. |
| « Censeur » 1451313120000
| 0 | ||
| Hope: Pociągła chłopaka za ręke, biegnąc w głąb miasta. - Podejrzewam KTO mógł ją porwać.. Shi: - A tak mi sie chce rozmawiać jak kotu śpiewać. |
| « Citoyen » 1451313240000
| 0 | ||
| Lucas - To prowadź. - Mruknalem. |
| « Censeur » 1451313300000
| 0 | ||
| Hope: - Kierunek mój dom! Muszę się upewnić. |
| « Citoyen » 1451313420000
| 0 | ||
| //Dziewczynki i chłopaczki, nic nie wiecie o mnie i o miejscu, w którym się ona znajduje, darujcie sobie. I tak ją wypuszczę.// Jego twarz była jak wyryta w kamieniu, ale w jego oczach pojawił się przebłysk gniewu, który znikł tak szybko, jak się pojawił. - Jesteś zdana na moją łaskę. Obawiam się, że nie masz w tej chwili zbyt wielkiego wyboru. |
| « Citoyen » 1451313420000
| 0 | ||
| Lucas - Aha. - Mruknalem obojętnie. |
| « Censeur » 1451313480000
| 0 | ||
| Hope: - Chociaż z drugiej strony.... Dobra nic nie wiem. - Mruknęła załamana sobą. Shi: - No to fajnie. Czekają mnie nudy w takim razie. |
| « Citoyen » 1451313540000
| 0 | ||
| Lucas - A idź. - Mruknalem biegnąc do domu |
| « Censeur » 1451313600000
| 0 | ||
| Hope: - Te te te! Stój! - Krzyknęła biegnąc za nim. - I tak musimy ją jakoś znaleść, nawet za cene życia! |
| « Citoyen » 1451313720000
| 0 | ||
| Uśmiechnął się. Jej opór był jedynie symboliczny, nic jej nie da. - Jak się nazywasz? - zagaił zachęcająco. //Kobieto, rozmawiaj z nim, bo taki bunt jest nieco nudny!// |