| [RPG] Teen Wolf/Beacon Hills |
| « Citoyen » 1451313780000
| 0 | ||
| Lucas - Kazałas zerwać kontakty z Shi. |
| « Censeur » 1451313960000
| 0 | ||
| Shi: - Genowefa wiesz? A na poważnie Shi. - Mruknęła cicho. Hope: - Ale nie mogę pozwolić aby ktoś ją kur^^a zabił. - Wysyczała. |
| « Citoyen » 1451314080000
| 0 | ||
| Lucas - To już twój problem. Przecież chcesz ją zabić.- Warknalem w stronę Hope. |
| « Citoyen » 1451314080000
| 0 | ||
| Fałszywy uśmiech nie schodził mu z twarzy. - Ładnie. |
| « Censeur » 1451314200000
| 0 | ||
| Shi: - Fajnie. Hope: - Albo mi pomagasz, albo na serio już sie NIGDY z nią nie zobaczysz. |
| « Citoyen » 1451314320000
| 0 | ||
| Lucas - Zabijesz ja? - Mruknalem. |
| « Censeur » 1451314440000
| 0 | ||
| Hope: - Powiedzmy. |
| « Citoyen » 1451314740000
| 0 | ||
| Lucas - A daj se siana. - Mruknalem cicho. - Dobra. - Warknalem wsciekle. |
| « Citoyen » 1451314800000
| 0 | ||
| Podszedł do niej i usiadł obok niej, na materacu. - Ja nazywam się Valentine - wyszeptał jej prosto w ucho. Dziewczyna zadrżała, kiedy jego lodowaty oddech dotknął jej skóry. - Tak nazwał mnie ojciec. Moja matka, ta suka, urodziła mu dziecko i oddała mnie jemu. |
| « Censeur » 1451315100000
| 0 | ||
| Shi: - A moja matka umarła kilka dni po przeprowadzce tutaj. Tata pijak, siostry nie mam, brat sobie wyjechał, moja chora przyjaciółka prawdopodobnie tutaj przyjechała. Bosko jest, prawda? - Zaśmiała się. Hope: - Dzięki Ciiii! - Przytuliła go. |
| « Citoyen » 1451315280000
| 0 | ||
| Lucas - Nie przytulaj mnie, okej? - Warknalem odsuwając się. |
| « Censeur » 1451315280000
| 0 | ||
| Hope: - Oj tam oj tam. |
| 0 | ||
| Ness Kompletnie zabłądziłam. Nie wiem gdzie dotarłam, może był to las, lub nie..do rzeczy. W oddali zobaczyłam dom, a raczej apartament. - Idealnie. Może poznam kogoś z tego miasteczka - pomyślałam. Po chwili byłam już obok domu. Zapukałam, lecz nikt nie otworzył. Nie przejęłam się tym. Nie zważając na nic, otworzyłam drzwi. Było tam przerażająco cicho. - Użyję swojej mocy niewidzialności, tak na wszelki wypadek - i to zrobiłam. Dom był pełen krętych korytarzy i pokoi. Nagle zobaczyłam jakiegoś człowieka, robił on wrażenie strażnika. Podeszłam bliżej i teraz już wiedziałam, że jest ich mnóstwo. Szybko ich ominęłam, aż nagle natrafiłam na bardzo interesujące drzwi. Kusiły mnie, aby otworzyć. Zrobiłam to. Popchnęłam je troszeczkę i zobaczyłam coś niewiarygodnego. Dernière modification le 1451315400000 |
| « Citoyen » 1451315400000
| 0 | ||
| Lucas - Dobra, do rzeczy. - Warknąłem - Gdzie mamy iść? |
| « Censeur » 1451315460000
| 0 | ||
| Hope: - Em.. Zapewnie była w lesie. |
| « Citoyen » 1451315580000
| 0 | ||
| Lucas - Tak jej nie pomożemy. Może dajmy se spokój? - Rzuciłem. |
| 0 | ||
| Ness Siedział tam człowiek, niesamowicie blady, i całkiem ładna dziewczyna. Rozmawiali chyba o rodzinie... Mężczyzna wyglądał na typowego łowcę. Uznałam, że lepiej nie ryzykować i wyszłam z tego przeklętego domu. Usiadłam na jego tyłach, już na zewnątrz, rozmyślając o tym, co zobaczyłam. |
| « Citoyen » 1451315700000
| 0 | ||
| Nie tolerował użalania się nad sobą w żadnej formie. Ale nie mógł się powstrzymać, a coś mu mówiło, że ta dziewczyna go zrozumie. Wyciągnął ręce, wewnętrzną stroną dłoni do góry. Krzyknęła cicho, kiedy zobaczyła szramy na nadgarstkach Valentine'a. - Kiedy mi to robił, krzyczał, że to moja wina. A ja mu wierzyłem i uczyłem się od niego, nawet go kochałem. |
| « Censeur » 1451316060000
| 0 | ||
| Hope: - Serio chcesz aby ona się nie odnalazła? Shi: Nie wiedziała co miała powiedzieć. - Ja zawsze siedziałam w domu sama.. Nawet to lubiłam.. Ale oczywiście jak ojciec wracał to miał mnie w dupie przez co często wracałam do domu pobita. Nie lubili mnie.. Ja nawet ich też.. Chodzi mi o kolegów.. |
| « Citoyen » 1451316420000
| 0 | ||
| Wstał i odwrócił się do niej plecami. - Dobrze, dość tego. Nie będę się nad sobą użalał. Cieszę się z tego, co mam - powiedział ostro. |