| Mysi PBF |
| « Censeur » 1347967320000
| 0 | ||
| -Idziemy dalej. Jirachi nam sie przyda-Powiedział z uśmiechem Fear. -Wyjdź, Jirachi-Dodał, lekko wyrzucając Pokeball. Z pokeballa wyszedł lewtujący pokemon. -Dobra, Jirachi, to tam? -Jiiii?-Odpowiedział bezradnie pokemon. -Aha, czyli że nie wiesz... |
| « Citoyen » 1347977160000
| 0 | ||
| - Czekaj... Coś słysze... Hary! A więc tu jesteś po swojej śmierci! Daj nosa pyszku! I buldog polizał Padidę. - Jeśli odzyskałeś słuch, szczeknij raz, jeśli słuch i węch sczeknij dwa razy. - Hau hau! - Świetnie! Niuchaj! |
| « Citoyen » 1348159200000
| 0 | ||
| -Niuchamy -Spiewamy -Niuchamy -Spiewamy !!! |
| « Citoyen » 1348164480000
| 0 | ||
| *Alis przyszla do Padi i Fear* -Jak tam ? Ale fajny psiak ! '-' *polizal Alis* -Dobra, juz wystarczy . |
| « Citoyen » 1348165500000
| 0 | ||
| Nayea powiedziała do Tomieka : Ty też Lofciasz bibusia? Tomiek - Niet. Megakutas powiedział ... |
| « Citoyen » 1348166100000
| 0 | ||
Tomiek a dit : /Nie piszemy za kogoś innego./ Alisponiacz a dit : -Chodźmy. Hary (ten pies) coś poczuł. Tak sobie myślę, może mój Haruś nie zdechł, tylko go.... porwali! |
| « Citoyen » 1348169160000
| 0 | ||
| -Możliwe ! Chodźmy, po drodze się zastanowimy . *Mikro wypadla Alis z kieszeni, ona o tym nie wiedziala* |
| « Citoyen » 1348169340000
| 0 | ||
| -Alis, coś ci spadło. - powiedziała Padi. |
| « Citoyen » 1348169460000
| 0 | ||
| -O dzieki, nie zauwazylam i nie uslyszalam . *Wziela mikro i schowala do kieszeni* |
| « Citoyen » 1348216020000
| 0 | ||
| Zdziwiona Diamentaaa wkroczyła w akcję. Widzi całe rozwalone miasto. Nikogo nie było. Jej niepokój że nie ma nikogo wzmocnił się w wielki strach. Nagle poczuła coś. Wącha w powietrzu. - Tak! myszy tu były! Ale godzinę temu! :'''''(((((( Nagle słońce zaszło za chmurą mroku. Pierwsza w jej życiu spadła łza na ziemię, gdyż miała zawsze lwie serce. Podniosła się. I stanowczo mówi bo siebie: -Przestań beczeć! Nie po to masz totem! Diamentaaa wyczarowała swój totem, który ją prowadził. Alis, Alis! - mówi przez mikrofon, gdyż zawsze miała go przy sobie. Ale Alis nie odbierała. No takkk zawsze jej się psuje albo rozładowuje. *** Po długiej drodze wyjęła swoją różdżkę gdyż dostała ją od Harrego Pottera. Aby rozjaśnić mrok powiedziała do różdżki: -Lumos! - pojawiła się niewielka kula światła. Długo szła i wreszcie zobaczyła zamek. Czuła zapach myszy. Nabrała przekonania że myszy tu są! -Che-Cherry-katy?- powiedziała głosem drżącym od strachu. Nagle zrobiło się oszałamiająco zimno skóra jej zamarzała, różdżka zgasła, pogrążyła się w ciemności i wielkim strachu, który się wzmacniał. Zobaczyła dwumetrowe postacie w kapturach. W sekundzie pojawiłao jej się przeczucie: to koniec. To byli DEMENTORZY. Jak brzmiało to zaklęcie? Zaraz, zaraz to było...tak! - Expecto patronum! -Udało się. Ale czemu w takim razie dalej miała złe przeczucia? Od strony lasu szła wysoka i chuda postać. O nie! To chyba jest... - Voldemort! |
| « Citoyen » 1348240860000
| 0 | ||
| -Ach,jak zim-n-n-n-o-o-o ;( Cherrykaty trzęsąc się z zimna pod wieżą ledwo co wypowiedziała to zdanie... -Chwil-l-la,coś szeleszcze w tych krzakach! C-co to j-jest? -Kto jest sprawcą całej porażki w naszym świecie? Wcześniej było pięknie i słonecznie... A teraz nagle... Wszystkie myszy znikneły! A niebo robi się coraz czarniejsze... Złe moce się nad nami kręcą! Cherrykaty bierze mikrofon do ręki i mówi do Padidy- I co? S-sytułacja pod kontorlą? Może wam pomóc? Nagle zmarznięta mysz zauważa kogoś na horyzoncie....Czyżby to...? Diamentaaa!? I jest też ktoś z nią...Kto to może być... -Padi! Diamentaaa się zbliża i chyba potrzebuje pomocy! |
| « Censeur » 1348241520000
| 0 | ||
| -Chwila... Voldemort? Blah, blah, blah... I niby on ma się równać z NIM?-Powiedział Fear-JEDZIESZ, GIRANTINA!!!-Wrzasnął, rzucając Ultra Ballem. -GWAAAAAAROOOOARGHHHH!!!!!!-Rozległ się Majestatyczny ryk, którego można było usłyszeć w promieniu kilometra. |
| « Citoyen » 1348246860000
| 0 | ||
| Diamentaaa podskoczyła. Ryk był tak przeszywający że nie słyszała własnych myśli. No tak. Oczywiście to znowu ten Fear i jego pokemony! Ale czy pokemon zniszczył Voldemorta? -Fear! Fear!!- wołała Diamentaaa Nagle usłyszała ciche wołanie i widzi... - Cherry! Jesteś! Widziałaś Feara? Gdzie on jest? |
| « Citoyen » 1348250100000
| 0 | ||
| Na to Cherry. - W piwnicy. - A co on tam robi? - Kisi ogóra. |
| « Citoyen » 1348250460000
| 0 | ||
Algaida a dit : /Ej! Popatrz na zasady gry! Nie piszemy za kogoś innego...;c\ Diamentaaa a dit : Nie wiem. Widziałam go ostatnio wchodzącego do tej wieży wraz z Padi... -Padi? No gdzie ty jesteś? I co się stało z Fearempl? |
| « Citoyen » 1348250460000
| 0 | ||
Algaida a dit : Nie piszemy za kogoś innego! Diamentaaa a dit : *** Fear, czekaj. zadzwonię do Cherry. -Cherry, jesteśmy w piwnicy zamku. Weźcie linę. Kiedy będziecie na dziecińcu, wejdźcie ostrożnie do zamku, uważając na każdą płytę. Zanim postawicie krok, zbadajcie podłoże. |
| « Citoyen » 1348332900000
| 0 | ||
| -Już idę! Może zabrać ze soba Diamentę? -Tylko...Nie mamy przy sobie liny.. Ale może Diamentaa ma... Cherry się rozłącza i odwraca wzrok w stronę Diamenty. -Diamenta,jak ja dawno ciebie nie widziałam! :( Co ty tu robisz? Pomożesz nam? Próbujemy uratować Tev która jest uwięziona w zamku... Masz może przy sobie linę? |
| « Censeur » 1348333140000
| 0 | ||
| *Fear wysyła wiadomość do wszystkich* -A więc tak, nie jestem w stanie wszystkiego tu zrobić. Odchodzę. Czy kiedyś wrócę-tego nie wiem. Jako prezent pożegnalny wręczam wam Bilet na kurs na Wyspę Urodzenia (Birth Island). Mam nadzieję, ze kiedyś tam wypłyniecie. Żegnajcie. ~Fear Po napisaniu wiadomości fear nagle znikł bez śladu, a razem z nim wszystkie pokemony razem z ballami. |
| « Citoyen » 1348337520000
| 0 | ||
| -Ej ! Nie idz, bedzie nam trudniej ogarnac cala sytua... ! *Nie dokonczyla zdania a Fear znikl* -Świetnie ! Co my teraz zrobimy ?! Cherry, widzialam ze z kieszeni Diamenty wystawala lina ! Chyba ja pozyczymy XD *W tym momencie wszyscy cofneli sie w czasie gdy bylo "Sredniowiecze Mysz"*. . . |
| « Citoyen » 1348347120000
| 0 | ||
| -Cherry! Ał! Jesteś? - Powiedziała zaskoczona i obolała Diamentaaa. Ale Cherrykaty zdawała się nie słyszeć. Rozglądała się z ciekawością po zamku na który przed chwilą patrzyły. Diamentaaa od razu ten zamek rozpoznała, choć był o conajmniej 5000 lat młodszy. Była z nimi Alis. -Tev, Tev!!! Jesteś tu? Jestem tu razem z Cherry i Alis! Już po ciebie.... - Diamentaaa nie dokończyła zdania. Powód był prosty: Wielkie drzwi zamku zamknęły się z trzaskiem i jękiem. Już nie wyjdą! -N-nieeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! - ryknęła Diamentaaa. - To konieec! To nasz koniec! Alis przyłożyła palec do ust. Mieli być cicho. Tu mieszkają myszy. Diamentaaa gdy była mała często słyszała historie o złych duchach zamieszkujących zamek. Legendy głosiły że w średniowieczu koło miasta myszy w zamku mają się pojawić dzielne myszy, które zmienią przeszłość cofając się w czasie. W zamku podobno mieszkali źli szamani, potężni i bogaci jak cały kontynent myszy. Jednej nocy wszyscy zmienili się w duchy a słyszała że wcale nie umarli. Potem legęda zanikała przekazywana z pokolenia na pokolenie, zmieniana. A jednak... teraz znała ją bardzo dokładnie. Sekundy mijały, a one szły do środka zamku wiedząc że czeka ich pewna śmierć bo tu też były pułapki. Nagle Diamentaaa raptownie zatrzymała się. Nie chciała wierzyć że to co wpadło jej do głowy jest prawdą! -Dziewczyny! Znacie tą l-legędę? O-o-o duchach tych w w zamku? I o tych bochaterskich myszach? Ja wiem kim są te myszy-y-y - powiedziała płaczliwym tonem Diamentaaa - To my! Jej przerażenie osiągnęło punkt krytyczny. Twarze Alis i Cherry były zielone i wyglądały tak jak Diamentaaa się czuła. |