| [RPG]Last Christmas[16 osób] |
| « Citoyen » 1449316080000
| 0 | ||
| Zastanawiałam się, czemu uszłyszałam jej głos. Szłam dalej. Adeline jako wilk szła obok mnie. Cały czas myślałam o moich urodzinach, nie dało rady się o nich nie myśleć. Wzięłam ręcę do kieszeni. Mialam w jednej telefon. Wyciągnełam go i zamiesciłam post na Fb. "10 grudzień moje urodzinki!" Schowałam telefon i szłam dalej. Dernière modification le 1449316200000 |
| « Censeur » 1449316860000
| 0 | ||
| Spojrzałam dziewczynie przez rękę na dwóch łapach. Gdy zobaczyłam post o jej urodzinach odrazu polizałam łapę. - Ty masz urodziny 10 grudnia? - spytałam. Jak byłam młodsza chodziłam na gimnastykę artystyczną i taniec więc jako wilk też umiałam stać na dwóch łapach i dobrze jeździć na łyżwach. - Ja urodziłam się 23 grudnia o dwudziestej trzeciej dwadzieścia pięć. Spojrzałam na dziewczynę i znów zamieniłam się w wilka. Dobrych słuch psowatych, który po zmianie posiadałam pozwolił mi usłyszeć ciche pochlipywanie. Natychmiast pobiegłam, osoby, które z nami szły dziwnie się spojrzały. Ja natomiast biegłam ile sił w nogach, znaczy się w łapach. Zobaczyłam dwie małe dziewczynki, były to siostry Chayenne. 10 latki były bliźniaczkami. Liyane leżała z zapłakanymi oczami. Gdy podeszłam obydwie sięprzeraziły. Szybko zamieniłam się w człowieka i spytałam o co chodzi. - No bo, ja się poślizgnęłam i przewróciłam, teraz boli mnie ręka. - powiedziała Liyane. - Pokaż. - powiedziałam. - Złamana. - rzekłąm po chwili oględzin. Zawsze nosiłam przy sobie jakiś bandaż, plaster...coś. Wyciągnęłam bandaż i chustę do postrzymania ręki. Szybko zawinęłam dłoń w bandarz i usztywniłam czymś typu długi i gruby patyczek od loda. Wzięłam Liyane na ręce, a Clarisse szła obok. Strasznie oddaliłąm się od grupy. Dernière modification le 1449317220000 |
| « Citoyen » 1449317340000
| 0 | ||
| Usłyszałam głos Adeline. - Tak, mam. - Odpowiedziałam. - Ja o 10:10. - Powiedziałam. Szliśmy przed siebie. Zauważyłam, żę Adeline się oddaliła. Zaczęłam się za nią oglądać. - Chyba musimy się zatrzymać - powiedziałam grupie. - Jedna dziewczyna się oddaliła. - Zostancie tu, ja idę jej poszukać. Po tych słowach potarłam klejnot, zmieniłam się w tygrysa i pobiegłam szukać Adeline. |
| « Censeur » 1449317580000
| 0 | ||
| Szłam dalej, ale z czasem czułam się gorzej. Musiałam zrobić sobie zaszczyk. Zaczęlam macać po pasie szukając nerki. Nie było jej. Jeśli teraz zemdleję może być źle. Postawiłam Liyane na ziemię i szłam dalej. Grupy jeszcze nie było widać. |
| « Citoyen » 1449317880000
| 0 | ||
| Zauważyłam jakieś małe dziewczynki i Starszą dziewczynę. Rozpoznałam ją. To była Adeline. Podbiegłam do nich. Dziewczynki wyraźnie się wystraszyły. No tak, byłam tygrysem. Potarłam klejnot - byłam już soba. - Adel, wszystko okej? Nie wygladasz dobrze.. Dernière modification le 1449317940000 |
| « Censeur » 1449318060000
| 0 | ||
| - Nie do końca, muszę zrobić sobie zaszczyk ale zgubiłam...- przerwałam i zemdlałam. Przed oczami miałam czarny obraz. Słyszałam tylko słowa dziewczyny i płacz dziewczynek. Na twarzy miałam chyba pełno płątków śniegu...Chyba. |
| « Citoyen » 1449318360000
| 0 | ||
| Potarłam klejnot. - Szły cały czas prosto, więc pobiegnę tam. Pobiegłam. Widziałam jakąś małą torebkę. Była to nerka. Pobiegłam znów do Adeline. Potarłam klejnot, bylam sobą. Wyciągnełam insuline i wstrzyknęłam jej w brzuch. Czekałam aż Adel się obudzi. |
| « Censeur » 1449318540000
| 0 | ||
| Czułam lek, który rozpływał się po całym moim ciele. Chciałam otworzyć oczy. Nie mogłam. Zaczęłam lekko ruszać ręką. - Ocknij się. Ocknij się. - myślałam. Uchyliłam powieki i zaraz je zamknęłam. Ocknęłam się ale było mi strasznie słąbo. Dernière modification le 1449318600000 |
| « Citoyen » 1449318720000
| 0 | ||
| - Adel obudź się! - Mowiłam do siebie. - Obudziś się.. Prawda? Zaczęłam rozmyślać czy Ona się obudzi. Aż starch pomyśleć o tym, gdyby umarła. Próbowałam ją ocucić, lecz na nic. Wzięłam ją na ręcę, i dalej próbowałam ocucić. Znaliżmy się dopiero parę dni, a czułam się jakbyśmy znali się od początku. Była to chyba moja przyjciółka. Dernière modification le 1449319080000 |
| « Censeur » 1449319200000
| 0 | ||
| Znów uchyliłam oczy. Za nami szły dziewczynki. Spojrzałam na Netre. Szłyśmy chyba spory kawał drogi, była zmęczona. - Net... - powiedziałąm i znowu zamknęłam oczy. |
| « Citoyen » 1449319440000
| 0 | ||
| - Co się stało? - Zapytałam. Poszłam do miejsca, gdzie została grupa. Wszyscy czekali i rozmawiali. Usiadłam na jakimś pienku. Adeline nadal była na moich rękach. Inni chłopacy pomogli ją nieść. - Dzięki że mnie wyręczyliście. |
| « Censeur » 1449319620000
| 0 | ||
| Szliśmy dalej, może nie prowadziłam grupy, ale szliśmy. Czułam się już lepiej. - Gdzie ja jestem? - spytałam. Cisza. Jakiś chłopak mnie posadziła na ziemi. Zemdlałam. No fakt. Pomacałam miejsce gdzie powinna być nerka. Jest. Na szczęście. Patrzyłam na teren wokoło. Dziewczynki dalej szły z nami, co z nimi począć? |
| « Citoyen » 1449406080000
| 0 | ||
| Patrzyłam z niepokojem na Adeline. Nie znałam się na chorobach, więc nie wiedziałam, jak mam jej pomóc. Nie podeszłam do niej, kiedy zemdlała. Nie wiedziałabym, co mam robić. Ale tak czy siak się o nią martwiłam. |
| « Citoyen » 1449420900000
| 0 | ||
| już zmieniłam :333 ;* |
| « Citoyen » 1449422100000
| 0 | ||
| zmienione |
| « Censeur » 1449426180000
| 0 | ||
| Akceptos :* Zwierzory wam potem przydzielę, albo sami, ja dam tylko umiejętności. |
| « Citoyen » 1449676920000
| 0 | ||
| Nie wiedziałam co zrobić, szliśmy. Dziewczynki za nami, lecz nie wiedziałam co z nimi zrobić. Nawet nie widziałam jak mają na imię. No trudno. Nadal idziemy. Padał deszczyk ze śniegiem. - Yhh.. śnieg...brrr. - Powiedziałam, a ciarki przeszły po plecach. |
| « Censeur » 1450031580000
| 0 | ||
| Powoli wstałam i otrzepałam się ze śniegu. Wolnym krokiem podeszłam do Netry. - Co się stało? - powiedziałam zbłąkanym głosem. Czekałam na odpowiedź dziewczyny i szłam wolnym krokiem towarzysząc jej. Nagle dziewczynki podeszły do mnie. - Nic ci już nie jest? - spytałą przerażona Liyane. - Nie, chyba nie. - powiedziałam. - Czemu za nami poszłyście? Chay się pewnie o was martwi. - dodałam. - No w domu jest nudno. Ogólnie boimy się, że świat nie będzie i chcemy znaleźć Mikołaja. - powiedziała i porozumiewawczo spojrzała na siostrę. - Dobrze. Macie tylko te kurtki? - spytałam. Obydwie potakująco ruszyły glowami. Zbliżał się zmierzch, a w pobliżu nie było żadnych domków. Bałam się, że dziewczyny przy takim mrozie nie przetrwają nocy. Odeszłam kawałek z Net i powiedziałam. - Posłuchaj, dziewczyny przy takim mrozie nie przetrwają nocy w tych kurtkach, co robimy? - spytałam i spojrzałam w jej oczy. |
| « Citoyen » 1450202160000
| 0 | ||
| - Nie mam pojęcia. - Powiedziałam przerażająco. Byłam dosyć przerażona. Rozglądnełam się. - Wiesz, chodźmy dalej, może będzie jakiś domek. - Powiedzialam zachecająco do Adeline. Dernière modification le 1450202220000 |
| « Censeur » 1450202640000
| 0 | ||
| // Mozna jeszcze? d: |