| galeria Xmathu |
| « Censeur » 1759063380000
| 2 | ||
| witajcie, moi kochani <3 niedawno na nowo odkryłam w sobie pasję pisarską i chcę się z wami podzielić moimi opowiadaniami. jestem też zainteresowana wspólnym pisaniem, jeśli ktoś czuje że chciałby pociągnąć je dalej - jako że wiele z moich bajek kończy się na wymyśleniu postaci i na krótkich wprowadzających wątkach do ich charakteru - mogę odwdzięczyć się tym samym; lubię wdzierać się w trakcie kontekstu. <3 lubię pisać tak, że czuje się je całym ciałem, co możecie zaobserwować w przykładzie 2. Aurelka i Bass podróżowali samotnie, bez członków osady. Aurelka była jego buffką. Umiała tworzyć bariery, regenerować ciało, rzucać czary usprawnijące witalność. Bass był za to muzykiem, który za pomocą swojej muzy tworzył pola atakujące i ogłuszające przeciwników. Oboje byli pucaci, ale Bass do tego był tęgi. Napotkali pewnego dnia na umarlaka, który wyskoczył z grobu na ziemi cmentarnej przez którą prowadziła droga do Raju. Nie natrudzili się zbytnio by go obezwładnić, ponieważ słońce doskonale ukazywało wszystkie jego nadchodzące ruchy. Aurelka zdziwiła się jednak nieco, bo ziemia na tym terenie nie wykazywała żadnych trucizn idących z rzeką, które ktokolwiek miałby wypuścić, dlatego nie wiedziała, dlaczego zmarli powstają tutaj z grobów, zupełnie jak przy użyciu niedawno powszechnej mikstury X. byłam zaplątana w wiele rzeczy, które mnie ograniczały. pętały moje nogi jak bluszcze pętają stare zmarszczone drzewa. tylko to nie były miłe bluszcze. powoli rozpętywałam się i rozpuszczałam to, w co byłam owinięta. przychodziły mi do głowy różne pomysły, ale ciężej było z ich realizacją, bo ziemia pode mną nie była żyzna. z wulkanu opodal unosił się wiatr z popiołu. przyniósł mojemu drzewu nowe wartości. mangan, kobalt; śniły teraz moje mikrokomórki. z rzeki pobliskiej wylała woda, przez ulewne deszcze a więc gleba zawilgotniała. było mi mokro w stopy. wszystko - cały pył i popiół moich uczuć unosił się nade mną i oddychał koroną drzewa. wizja przyszłości zlała się z wizją przeszłości. gdy otwierałam księgę wieczorem wydobywały się z niej złote gwiazdy. oniryzm stanowiły duchy - małe, ale białe i bardzo podniecające. rozlewała się na dolinę moja woda płodowa. otulała i odżywiała całą przestrzeń. pępowina stanowiła jedność ze mną i moim dzieckiem - w stałym połączeniu - jeszcze przez chwilę. mąż stał obok i usilniał mnie. mój układ nerwowy koił pokój; ciepły bezpieczny i komfortowy. oddychałam lasem razem z nimi, z ojcem i dzieckiem. podmuchy wiatru gładziły niebiesko moje policzki. wszystko co działo się wewnątrz mnie, było metaforą tego co działo się na zewnątrz. kołysały mnie gałęzie, a nowy bóg bujał się w hamaku. anioły przynosiły złote kłosy zebrane na polach będących w pełnym rozkwicie, gotowe do żniw. łódką wyruszyliśmy nad jeziora które łączyły wykopane kanały. było mi dobrze. byłam zaplątana w wiele rzeczy, które mnie ograniczały. pętały moje nogi jak bluszcze pętają stare zmarszczone drzewa. tylko to nie były miłe bluszcze. powoli rozpętywałam się i rozpuszczałam to, w co byłam owinięta. przychodziły mi do głowy różne pomysły, ale ciężej było z ich realizacją, bo ziemia pode mną nie była żyzna. z wulkanu opodal unosił się wiatr z popiołu. przyniósł mojemu drzewu nowe wartości. mangan, kobalt; śniły teraz moje mikrokomórki. z rzeki pobliskiej wylała woda, przez ulewne deszcze a więc gleba zawilgotniała. było mi mokro w stopy. wszystko - cały pył i popiół moich uczuć unosił się nade mną i oddychał koroną drzewa. wizja przyszłości zlała się z wizją przeszłości. gdy otwierałam księgę wieczorem wydobywały się z niej złote gwiazdy. oniryzm stanowiły duchy - małe, ale białe i bardzo podniecające. rozlewała się na dolinę moja woda płodowa. otulała i odżywiała całą przestrzeń. pępowina stanowiła jedność ze mną i moim dzieckiem - w stałym połączeniu - jeszcze przez chwilę. mąż stał obok i usilniał mnie. mój układ nerwowy koił pokój; ciepły bezpieczny i komfortowy. oddychałam lasem razem z nimi, z ojcem i dzieckiem. podmuchy wiatru gładziły niebiesko moje policzki. wszystko co działo się wewnątrz mnie, było metaforą tego co działo się na zewnątrz. kołysały mnie gałęzie, a nowy bóg bujał się w hamaku. anioły przynosiły złote kłosy zebrane na polach będących w pełnym rozkwicie, gotowe do żniw. łódką wyruszyliśmy nad jeziora które łączyły wykopane kanały. było mi dobrze. nagrałam też teledysk, bardzo rakowy, fajny. <3 https://www.youtube.com/watch?v=mmoUHoo4a4A |
| « Consul » 1759335180000
| 1 | ||
| Jestes cudownym czlowiekiem, nie zmieniaj sie nigdy. Piekna robota, pozdrawiam |