| Magiczny Świat Ryuu |
| « Censeur » 1584792180000
| 1 | ||
| Fajna postać ^^ o muszę zaktualizować wgl zakładkę postacie bo jestem z nią do tyłu o_o rozdział już dziś! |
| « Censeur » 1584792780000
| 2 | ||
Kosmo a dit : OwO Dziękuję! :3 I Scarlet mówi dzięki xd |
| « Censeur » 1584825720000
| 2 | ||
| Rozdział trzeci Pov. Kira Rzuciłem bombę w tłum, po przeciwnej stronie od dziewczyny. To nam kupiło trochę czasu. Dziewczyny poszły walczyć, a ja pobiegłem do związanej myszy i ją uwolniłem. Miałem już do niej coś powiedzieć, gdy Ryuka na mnie wpadła. - Uważaj, panienko - podałem jej łapę z dziwnym uśmiechem i pomogłem jej wstać. Jej mimika wyrażała zakłopotanie, popatrzyła się na mnie dziwnie i przekrzywiła łebek. Pewnie ją wkurzył ten zwrot, którego użyłem z niewiadomych przyczyn. - Zwracałem się tak do Heuty - wymamrotałem, gdy Ryuu poszła. Czemu to tak właściwie zrobiłem? Nieznana wzięła kawałek bambusa że stołu i zaczęła tłuc nim przeciwników. Ja wziąłem łuk i też próbowałem walczyć. Niedługo już został tylko mężczyzna z wcześniej. Otoczyliśmy go. - Imię? - warknąłem. - Hitio. Nie zamierzam nic więcej zdradzać - mężczyzna ciągle opierał się na luzie o ścianę, zakładając sobie łapki za głowę - żeby było jasne, możecie myśleć co chcecie, ale nie wygracie. To ja jestem tutaj szefem. Po chwili już go nie było. Był parę kilometrów dalej, jakby wyparował, mimo że szedł powolnym krokiem, a my nie umieliśmy ruszyć łapami, ani niczego powiedzieć. Zawiało czarną magią. To było tak jakby czas się zatrzymał Po chwili uczucie ustało. - Co to było? - zapytały naraz moje znajome ze szkoły. - Groźnie, groźnie - powiedziała - mówcie mi Merry. - Co tu się tak właściwie stało? - przetarła oczy Yuka. - Myślę, że nikt nie wie. A jeśli już ktoś z nas miałby wiedzieć, to myślę że to by była Merry - stwierdziła Ryuu. - Chodźcie, opowiem wam to w domu, o ile ten jeszcze stoi - powiedziała. Na szczęście dom stał. I co ważniejsze, było tam jedzenie. Duuużo jedzenia. Zjedliśmy po dwie mandarynki i trochę sera, a potem Mery zaczęła opowiadać. - Władcy wiatru od wczoraj zaczęli zabierać po kolei każdą mysz. Zostałam tylko ja, a dwóm osobom udało się uciec. Były to chyba Valeria i Avane. Nic dziwnego, Jak znam życie skonstruowały dwuosobowy odrzutowiec albo coś. Avane często coś konstruuje ale zazwyczaj nie jest to wielorazowego użytku, albo nie myśli i jej wychodzi za małe. Zastanawiam się tylko, dlaczego mnie zostawiła. Jak chcecie to przenocujemy tutaj. Jutro musimy się od razu stąd wynieść. O ile wy macie pewnie gdzie się podziać, ja nie za bardzo - westchnęła. - Wiesz, możesz pójść z nami, aczkolwiek nasza sytuacja jest podobna - Uśmiechnęła się pod nosem Yuka. - Mogę? Chcecie może ciasteczka z waty cukrowej? Wczoraj upiekłam. - zaproponowała, po czym je przyniosła nie czekając na odpowiedź. Ciastka były przepyszne, jednak panowała pomiędzy naszymi siostrami napięta atmosfera. - Merry, czy nie było tu żadnej dziewczyny o szarej maści, o imieniu Rose? - Nie - stwierdziła stanowczo - Chyba że chodzi o starą babulkę, która mieszkała na następnej ulicy, ale myślę chyba nie o nią wam chodziło - uśmiechnęła się smutno do nas. Niedługo poszliśmy do pokojów, które były skromnie urządzone. Ja mieszkałem w jednym, Elisa z Yuką w drugim, a Ryuu w trzecim. Spaliśmy dziś na materacach. Pov. Ryuu - No czemu, czemu, czemu? Czemu on mnie tak nazwał? - powiedziałam i walnęłam głową w poduszkę i zaczęłam machać łapkami uderzając nimi w łóżko. Usłyszałam cichy śmiech. W drzwiach stał Kira. Podszedł do mnie i mnie otulił, było nam tak przyjemnie, że rzeczywistość przestała cokolwiek znaczyć. Gdyby teraz władcy wiatru tu byli, za pewnie byśmy nawet ich nie zauważyli. - Kocham cię - powiedział Kira. - Ja ciebie też - odpowiedziałam. Kira miał mnie już pocałować, gdy nagle zobaczyłam w okół siebie ogień i pokój w którym było zgaszone światło. - Mówiłem, że się obudzi, gdy tak powiesz - powiedziała Merry. Dotarło do mnie właśnie co zrobiłam. To wszystko było snem, a ja mu odpowiedziałam na głos. - To był sen? - zapytałam, mimo że znałam odpowiedź. Zawsze wierzyłam że sen pokazuje to, czego pragniemy w głębi serca, jednak w tym momencie miałam wątpliwości. - Głupek - powiedziałam, policzkując go lekko, niby na żarty ale naprawdę byłam trochę zła - czy naprawdę musiałeś tak mówić? - Też nie miałem na to ochoty. Poza tym ważne że zadziałało - powiedział z uśmiechem, po czym sam mnie lekko szturchnął - Odłóżcie swoje rachunki miłosne na później, dobrze? Przypominam że ktoś na nas poluje - przypomniała Merry. - Ej! Tak nie można mówić! - krzyknęłam, jednak dałam się w końcu pociągnąć. - Tak, tak, wiemy - powiedziała Eli. - Nie brakuje tu przypadkiem kogoś? - zapytała Merry. - Yuka! - wykrzyczałam - nie było jej tu z nami przed chwilą? Szykowałam już się do biegu, gdy rudowłosa mnie chwyciła za łapę. - Zaczekaj, ja pobiegnę - przekonała mnie Elisa - Zostawiam to w twoich łapkach - stwierdziłam, że mogę jej zaufać. Wybiegłam przed dom za resztą, przy okazji zabijając niedobitków z poprzedniej serii. Ukryliśmy się w lesie i patrzyliśmy czy dziewczyny idą. Niedługo wyszły. Yuka miała rozciętą wargę, a Elisa palec. - Yuka! Gdzie byłaś? - podenerwowałam się. - Chciałam choć raz, choć raz się na coś przydać - wyjąkała. - Naprawdę narażałaś się z takiego powodu? Przecież jesteś nam potrzebna! - zgodnie z prawdą jej uświadomiłam - Patrzcie, gonią nas! Nie możemy dłużej zwlekać! - pokazał Kira, który miał minę człowieka który powiedział coś mądrego pierwszy raz w życiu. Chociaż być może tak było. Biegliśmy, a oni za nami. Naprawdę już miałam tego dosyć. Łzy spłynęły po moim policzku. Miałam uczucie, że to się szybko nie skończy. Przebiegliśmy las, lecz ja już w ogóle nie zwracałam uwagi na otoczenie. Nagle zauważyłam jakieś niebieskie światło przed oczami. - To dobry znak, czy może zły? Bogowie, jeśli gdzieś tu jesteście na świecie, to proszę, niech ten koszmar już się skończy. Chciała bym już być w ciepłym łóżku, żeby było już po wszystkim. Z marzeń mnie wyrwał plusk, Kira który biegł przede mną wbiegł w kałużę. W tym momencie, gdy też miałam to zrobić, poczułam, że zaraz się wywrócę. W tym momencie chwycił mnie za łapkę i pociągnął na bok do siebie. Reszta już nie dawała rady biec albo była zmęczona. Kira przyciągnął mnie do siebie i otulił mnie. Czułam się jak w dramie, lub romansie. Poczułam jak serce mi głośniej bije. W tedy sobie coś uświadomiłam. - Co on robi? Chce mnie sprowokować? Mimo że on pewnie to wszystko robił na żarty, kocham go. - uśmiechnęłam się na tą myśl. - Tylko nie zemdlej w tym momencie, Ryuuka, proszę nie zemdlej! - wykrzyczałam w myślach. Co prawda, byłam wyczerpana od biegania i ostatnich przeżyć psychicznie i fizycznie. Ale zgadnijcie co się stało. Zemdlałam. ![]() Mam nadzieję że rozdział się podoba B) Dernière modification le 1584905580000 |
| 2 | ||
| Super rozdzial UwU już się nie mogę doczekać następnej części!!!!!!!!!!! |
| « Consul » 1584826920000
| 2 | ||
| Świetny rozdział keep goin' bro |
| « Censeur » 1584827940000
| 1 | ||
| Tak przy okazji, żebyście nie mogli wytrzymać, zapowiadam: w tych rozdziałach będzie się działo :D Proszę, żeby następne postacie które podeślecie były płci męskiej bo bardzo dużo dziewczyn już mam ^^ Dziękuję wam za miłe słowa <3 Dostałam już trzy takie epizodyczne postacie od Artgir na dsc ^^ ![]() Epizodyczna Imię: Rito Wiek: 17 Plemię: Fizyk, Druid Płeć: mężczyzna Charakter: jest szary w emocjach, nic się w nim nie wybija, przynajmniej tak widać, a sam Grey myśli tylko o tym, kiedy świat się skończy, czasem jak mu się nudzi, może pomóc innym Inne: brak ![]() epizodyczna Imię: Yuka Wiek: 20 Plemię: brak Płeć: mężczyzna Charakter: miły, ciekawy świata i wesoły chłopak Inne: fotograf amator ![]() Imię: Ionio Wiek: nieznany (pewnie 12) Plemię: Fizyk Płeć: mężczyzna Charakter: pomocny, ale lubiący psocić chłopczyk Inne: jest bratem ciotecznym Katii, kiedyś Katia lubiła się z nim bawić, ale gdy spotkała jakiegoś chłopaka (no zgadnij kogo, oczywiście że kwiatka) to o nim zapomniała. Ionio przez te wydarzenia stał się zazdrosny o nią. P.S dzięki za postacie Artgir Wiecie, postaci mam już dość dużo, ale jak ktoś jeszcze ma wenę to możecie zrobić rodzeństwo takie młodsze np. 8-10 lat (chłopak i dziewczyna), które będzie drugoplanowe nawet bo czuję się niekomfortowo gdy jestem młodsza od każdej postaci w tym ff (to bardzo smutne, ale nie z tego powodu proszę o te postacie akurat ;)) I jeszcze zróbcie z dwa lata starszego brata, który jest dobry. Ale w praktyce to woli własne życie niż rodzeństwa więc taki trochę zły Dernière modification le 1584871140000 |
| « Censeur » 1584871500000
| 2 | ||
| Zajefajny rozdział trzeci i kiedy czytałam i zauważyłam imię mojej myszki co stworzyłam to ja: O mój Boże to Valeria xd xdd :3 ![]() Imię: Jackob Dixon Wiek: 10 lat Plemię: Druid i władca wiatru Charakter: Wrażliwy i przyjazny chłopaczek co obdarowuje każdego szczęściem przez jego uśmiech. Inne: Ma dwoje braci 13 letniego Williama i 15 letniego Zacka kiedy był młodszy jego rówieśnicy nie zadawali się z nim bo wyglądał jak pokraka. Jego ulubionym filmem to Hobbit. Lecz nienawidzi 50 twarzy Greya (XD) ![]() Imię: William Dixon Wiek: 13 Plemię: Mechanik Charakter: Pracowity, i zabawny psikujący chłopaczek co nigdy uśmiech mu nie spada z twarzy! Inne: Ma młodszego brata 10-letniego Jackoba i 15-letniego Zacka ma różne wynalazki nie ma zbyt dużo znajomych lecz Zack i Jackob zawsze mu pomagają w trudnych chwilach. ![]() Imię: Zack Dixon Wiek: 15 Plemię: Fizyk i druid Charakter: Miły i nieśmiały chłopak który w dzieciństwie był wyśmiewany za jego ubranie.. Więc chowa się pod czarnym kapturem. Zack lubi pomagać Williamowi w wynalazkach i grać w piłkę ręczną z Jackobem. Ma braci wiecie już kogo heh. Dernière modification le 1584874200000 |
| « Censeur » 1584874200000
| 2 | ||
| A dodam Babkę jak chciałaś Sarada :3! ![]() Imię: Zoe Wood Wiek: 9 Plemię: Duchowy Przewodnik Charakter: Słodka wrażliwa dziewczynka, która jest realistką i troszeczkę optymistką (jest z kuzynostwa Dixonów czyli Zack'a, Williama i Jackoba, no po prostu jest ich kuzynką) Inne: Lubi bawić się z Jackobem w różne gry jak np: kolory lub chowany lecz zawsze nawamiali do tego innych! Jej ulubionym jedzeniem jest ser topiony z szczypiorkiem i szynką. Dernière modification le 1584874320000 |
| « Censeur » 1584874320000
| 2 | ||
| Dzięki za postacie! Dodałam je ;3 Rozdział 4 się pojawi dziś wieczorem lub jutro! ;) Ogl to mi starczy już chyba postaci. Ale jak ktoś ma potrzebę robienia, to zawsze przyjmę, chociaż nie liczcie na drugie plany, o to chodzi. Ale zróbcie jeszcze może trochę chłopców. Dziewczyn jest osiemnaście, a chłopców dziesięć chyba ^^ Dernière modification le 1584874560000 |
| 2 | ||
| Dobrze maluszki do opowieści zrobione!!! ![]() Imię: Daisy Robin Wiek: 6 lat Płeć : kobieta Plemię : jeszcze nie objawiły się jej moce Charakter : ten mały słodziak jest tak ruchliwy, nie usiedzi na jednym miejscu dłużej niż 5 min. Kocha wycieczki ale boi się ognia i robali. Nigdy nie rozstaje się ze swoim brunatnym misiem. Inne : malutka siostrzyczka Georga, tego misia dostała od taty, niedługo po tym zniknął. Ich matka w ogóle ich nie kocha. ![]() Imię : George Robin Wiek : 9 lat Płeć : mężczyzna Plemię : Władca Wiatru, Mechanik Charakter : nieufny, ale bardzo miły i jest marzycielem. Jest też odpowiedzialny i spokojny. Inne : starszy brat Daisy. Dernière modification le 1584875760000 |
| « Censeur » 1584876540000
| 1 | ||
| Dzięki za postacie! |
| « Citoyen » 1584882900000
| 3 | ||
![]() Imię : Bi Ryeom Yuikosette wiek : 11 lat plemię : władca wiatru charakter : zimny, ma na wszystko wywalone (no chyba że chodzi o niego),cyt-,,11 To dużo'', ,,Radź se sam kartoflu''.ogl jest waleczny, lubi być sam inne : nie ma rodziny, za truskawki oddałby życie |
| « Citoyen » 1584894000000
| 1 | ||
![]() Imię : Akira Wiek : 12 Płeć : Kobieta Orientacja : Hetero Plemie : Władca wiatru Opis : Młodsza siostra Alexa, pochodzi z demonicznej rodziny, mieszka z bratem w drewnianym domku z dala od innych myszek, optymistka i marzycielka. Charakter : Miła,pomocna,przyjaźna ![]() Imię : Alex Wiek : 18 Płeć : Mężczyzna Orientacja : Bi Plemię : Władca wiatru Opis : Starszy brat Akiry,pesymista,introwertyk,,opiekuje się siostrą ponieważ ich rodzice ich porzucili. Charakter : Niemiły,chłodny,kłamliwy,opiekuńczy i miły jedynie dla siostry Dernière modification le 1584895560000 |
| « Citoyen » 1584894060000
| 1 | ||
| hehe Dernière modification le 1584894720000 |
| « Censeur » 1584911580000
| 2 | ||
| Dzięki za postacie! Chapter four for you! ;) Rozdział czwarty *Po porwaniu* Pov. Rose Obudziłam się. Byłam w jakiejś sali. A raczej w zamku szamana, przed jego tronem. Spałam na podłodze. Gwałtownie się podniosłam. - No w końcu - uśmiechnął się - od teraz będziesz rozrywką Rudigera i Rezedy. - C-co? - powiedziałam z lękiem. Psychopaci zabrali mnie, i robili ze mną co chcieli. W końcu mi nawet w spokoju spać nie dali, tylko mnie przywiązali do krzesła. Jeść mi dawali dwa razy w tygodniu, jeśli mieli humor, a jeśli nie, to w ogóle. Pewnego dnia Rezeda do mnie podeszła. - Jak tam, dziecinko? Nadal masz żal do swoich siostrzyczek które cię na śmierć wystawiły? - uśmiechnęła się szaleńczo. - Najważniejsze że obroniłam Yukę! - odkrzyknęłam. - Ona już dawno o tobie zapomniała, nie uratowała cię, a teraz tak cierpisz, rybko. Kiedy to zrozumiesz? - zrobiła dziwacznie zdziwioną minę. - Ona nigdy by tego nie zrobiła. A ty się nad nami wszystkimi tutaj znęcasz psychicznie! - wydarłam się. - Zamknij się! - kopnęła krzesło kobieta. Od tej pory zaczęła się nade mną znęcać najczęściej z grupy. ![]() *W czasie akcji* Ciemność. Niewola, ból, zranienie, krew. Łańcuchy, oraz smutno stojące krzesło na środku pokoju. Do którego jestem przywiązana ja. Nie mogłam patrzeć na niebo, na gwiazdy, na słońce. Jedyne okno było za mną. Podobno nikt tu nie przetrwał więcej niż parę miesięcy. Nie jestem pewna, ale chyba już tu siedzę parę lat. Po porwaniu szaman mnie tu wrzucił. A pilnują tego więzienia psychopaci. Wszyscy, którzy tu żyli, umarli. Otworzyły się drzwi, myślałam że znów zaczną mnie podtapiać. Ale się myliłam. Wrzucono tu dwójkę rodzeństwa. - Nie powinno was tu być...Umrzecie - pociekły mi łzy po policzkach. Wiedziałam że takie dzieciaki sobie nie poradzą. - Ucieknijmy - powiedziała dziewczyna - odwiążemy cię. Za tobą jest okno. - Nie damy rady - odpowiedziałam - jedyne kto może nas uwolnić, to osoba z zewnątrz. Poza tym krat nie wysadzisz przecież. - Zawsze jest nadzieja - uśmiechnęła się Zoe. - Są szanse. Chociaż jeśli nas złapią, może być źle. - stwierdził Jackob. - Wyciągną nas, obiecuję. Wytrzymacie. Na razie nie możemy nic zrobić - zrobiło mi się żal rodzeństwa. Dawno nie widziałam żadnego szczerego uśmiechu, takiego, które nie wyraża opętania. Niedługo wszedł Rudiger. Przykuł łańcuchami rodzeństwo do ściany. Minął dzień i drugi. Nadal się skupiali na mnie, a dzieci się temu przyglądały z lękiem. Mimo że to też dla nich było traumatyczne, chociaż karmili ich lepiej. Jednak to też nie trwało długo. Chłopcu zawiązali ręce i opaskę na oczach. Dziewczyna była przywiązana przy drugiej ścianie. Miała słabą psychikę, już po pierwszym dniu była zmęczona - Błagam, Ryuuka uratuj nas z Yuką, lub ktokolwiek! - szepnęłam. Siedzieliśmy tak w ciszy, aż Rezeda weszła do pokoju. - Wojna się zaczęła, niedługo będziecie mieć więcej towarzystwa - zaśmiała się - lepiej nie znudźcie mi się bo wiecie co was w tedy czeka - wrzuciła tu sześciolatkę z bratem w wieku Zoe. - O co chodzi? - spytała dziewczyna - gdzie ja jestem? - O egze... - zaczęli naraz chłopcy. Gdy im posłałam ostrzegawcze spojrzenie. Dziewczyny nie powinny słychać takich rzeczy. Są za małe. - Zabiją nas? - zapytała z lękiem w oczach, zapominając się przedstawić. - Nie, a nawet jeśli by spróbowali, zrobią to publicznie. Możemy w tedy uciec. - uśmiechnęłam się. - A jeśli nam się nie uda? - napłynęły jej łzy do oczu. Zorientowałam się, że powinnam wcześniej zaprzeczyć. George zaczął pocierać liną przy nadgarstkach o siebie. Bolało go, ale było skutecznie. Nazajutrz liny się tak poluzowały, że mógłby je spokojnie zerwać. - Zróbcie to samo - powiedział. Tak więc zrobiliśmy. Pozostało nam czekać. Daisy zaczęła z nami nawet spokojnie rozmawiać, chociaż ciągle się wierciła. Już po pięciu minutach miała dość celi. Próbowała je również wykopać z bratem. - Ała! - rozpłakała się. - Spokojnie - uspokoił ją brat. - Tak w ogóle jestem Daisy a to George. A wy? - zasepleniła. - Rose - odpowiedziałam bez namysłu. - Zoe - uśmiechnęła się ciemno różowa myszka. - Jackob - odpowiedział - Nie ma tu nikogo oprócz nas? - zapytał. George połaskotał na brzuszku Daisy, a ta się zaczęła chihrać. - Nie - stwierdziłam - tylko my. - Łatwiej będzie uciec - stwierdziła Zoe - słodka jest - skinęła głową na młodszą. Związali im po dwóch dniach ręce, ale nic więcej. Daisy nawet traktowała nie używanie rąk jak wyzwanie, ale niedługo jej się znudziło. Nikt od tego czasu do nas nie przychodził. Jedyne co to nas czasem karmili. Nigdy nie przychodzili w złych celach, psychopaci jakby spochmurnieli. Ale ile ten lepszy czas jeszcze potrwa? ![]() *Pov. Aurora* Widziałam władców wiatru. Dziewczynę, która wyglądała jak mój cel. Usłyszałam jednak, że ma siostrę. Mój cel był jedynaczką. Spokrewniony jest z nimi? Dziewczyna mnie zauważyła. Z resztą niemożliwe. Nawet jeśli coś zobaczyła, to był blask mojego miecza. Odkąd pamiętam, a pamiętam bardzo dużo, nikt mnie nie pokonał, a nawet nie zauważył. Jest jednak wyjątek. To jest coś, czego nie mogę zaakceptować. Ktoś, kto nie był władcą wiatru. A jednak wzbił się w powietrze i został żywy. Ktoś, kogo na pewno muszę pokonać. Jedna przegrana, może zniszczyć komuś życie, a może nadać komuś sensu, dać cel życiowy. Mimo wszystko, nie powinnam przegrywać. Nie powinno to się dziać. Nagle zauważyłam władców wiatru. Chcieli zaatakować tamtą dziewczynę. Mimo że to nie ona była moim celem, pomogłam im. Wystarczyła sekunda, dziesięć osób umarło. Tamte myszy chyba się nie zorientowały. Stwierdziłam że nie mam humoru na zabijanie, że lepiej będzie patrzeć jak nie mogą się uporać z armią ledwo pięćdziesięciu myszy, nie licząc tych, które zabiłam. Zobaczymy na co ich stać. Usiadłam na drzewie i zaczęłam machać ciałem, tańcząc i zanuciłam pod nosem. W tym momencie dziewczyna która uciekała, zemdlała. Dlatego właśnie nie lubię myszy. Większość z nich jest słabych i mi nie daje wyzwania. Zaśmiałam się cicho i przyglądałam z rozbawieniem walce. Władcy wiatru byli spontaniczni. Domyśliłam się, że to nie jest ich pierwsza walka z nimi. Doprawdy, grupa przyjaciół spanikowana przez dziewczynę, wyglądała zabawnie. ![]() |
| 3 | ||
| Kolejny fajny rozdział tylko że przeżyłam lekki szok!!! Rezeda i Rudiger w moim umyśle byli dobrzy ale psychopaci, ale spoko sytuacja przynajmniej szokłam xd I moja słodka Daisy!!! Nawet o misiu nie zapomniałaś UwU |
| « Censeur » 1584915420000
| 1 | ||
Kosmo a dit : Oj sorki, trzeba było pisać heh A jak się rysunki podobają? |
| « Censeur » 1584959940000
| 2 | ||
| Czytam se rozdział patrze: Jackob i Zoe mój mózg: Są w RoZdZiAlE Rysunki piękne a rozdział niesamowity! Pozdrawiam. |
| « Censeur » 1584960720000
| 2 | ||
| Dzięki! ;) Edytowałam postacie! Wszystkie są podzielone na role! Kto się cieszy? Rozdział piąty najpóźniej pojutrze. Trudniejsze akcje jest trudno napisać w jeden dzień, mam nadzieję ze zrozumiecie, zwłaszcza że znów muszę lekcje z majcy odrabiać ;-; |
| « Censeur » 1584962100000
| 2 | ||
Sarada8585 a dit : Znam to uczucie |